Zachęcam do wyboru spokojnej drogi systematycznego pokonywania swoich rekordów. – Grzegorz Zwierzchoń
Zachęcam do wyboru spokojnej drogi systematycznego pokonywania swoich rekordów. – Grzegorz Zwierzchoń

Zarówno trenerzy, jak i ich zawodnicy boją się o wynik przed każdym ważnym startem. Obawiamy się o to, czy nasze przygotowania zaowocują sukcesem, czy też porażką. Niestety, to właśnie panika może być największym wrogiem Twojej startowej dyspozycji. Trener w tym czasie zadaje sobie pytania: czy zawodnik panikuje, czy jest zmęczony, czy przekroczyliśmy cienką granicę przetrenowania? 

REKLAMA
Uczestnikom programu „Biegaj na zdrowie z PZU” zostało mniej niż 50 dni do kolejnego sprawdzianu, czyli PZU Półmaratonu Warszawskiego. To czas trudnych momentów. To, co dotychczas sprawiało frajdę, zamienia się w ciężką pracę, a radości już coraz mniej. Bez obaw, to minie i odzyskacie radość biegania. Bez paniki – nie podejmujcie gwałtownych zmian – to nie ten czas. Na analizę błędów przyjdzie czas po osiągnięciu mety. Teraz trzeba tylko kontynuować naszą przygodę i wyrobić w sobie odporność psychiczną. Czyli noga za nogą, biec dalej i dalej, ale nie za daleko. Pamiętajmy o tym, że planowy dystans naszego długiego wybiegania nie powinien przekraczać 33% naszego tygodniowego kilometrażu (w treningu amatora). Pozytywne nastawienie i spokój to cechy, które są teraz Waszymi sprzymierzeńcami. Na walkę przyjdzie czas.
Często początkujący biegacze zapominają, że przekraczanie granic powinno być planowane, a nie wynikać z tego, że chcemy walczyć na treningu, żeby wygrać ze swoimi lękami i słabościami. Musimy być konsekwentni i budować swoją wydolność stopniowo.
Jeśli nie jesteś zawodowcem i nie utrzymujesz się z biegania, tylko robisz to dla siebie, musisz wiedzieć, że już wygrałeś, a to, czy będziesz lepszy od kolegi zza biurka obok, nie jest najważniejsze. Biegasz dla siebie i każdy trener będzie z Ciebie dumny, bo wie, że podjąłeś walkę. I nie jest kwestią najważniejszą, czy ją ukończysz. Liczy się to, że potrafisz powiedzieć, że jak teraz się nie udało, to uda się następnym razem. Głowa do góry i śmiało przed siebie. Pamiętajmy, że przekraczając granice ryzykujemy, więc jeśli chcemy to robić, musimy być gotowi. Za często spotykam amatorów, którzy chcą walczyć na każdym treningu, a potem na starcie już nie walczą. Ta droga może być owocna, ale jest bardzo niebezpieczna. Zachęcam więc do wyboru spokojnej drogi systematycznego pokonywania swoich rekordów.
Grzegorz Zwierzchoń
www.biegnijZwierzu.pl