O autorze
HR-owiec, Project Manager, Koordynator sponsoringu… Drużyna pracowników PZU jest naprawdę różnorodna, by nie rzec – kontrastowa. W jej skład wchodzą trzy panie i dwóch panów, a konkretnie:

Ewa Koprowska – miłośniczka aktywnego wypoczynku, choć sportu nie uprawia regularnie. Jej udział w projekcie to jej własny prezent dla siebie na urodziny.

Weronika Merklejn – młoda matka cierpiąca na niedobór wolnego czasu. Teraz postanowiła go jeszcze bardziej ograniczyć, poświęcając się treningom. Choć znając realia macierzyństwa to trening może być właśnie wymarzonym czasem wolnym.

Sylwia Stachowicz – łączy i godzi z sobą wiele pasji i przeciwstawnych natur. W domu ma psa i kota. Do programu dołączyła… z przekory.

Maciej Hassa – zdrowy styl życia to jego priorytet i marzenie. Ciągle jednak coś przeszkadza mu je w pełni zrealizować. Aby nabrać dobrych nawyków i pokonać przeciwności, zgodził się poddać półtorarocznemu reżimowi treningowemu.

Tomasz Jemioło – do uczestnictwa w programie popchnęła go chęć powrotu do formy sprzed lat, od której odszedł oddając się życiu rodzinnemu i opiece nad dziećmi.

Weronika Merklejn: Mój CEL w trzech odsłonach…

Weronika Merklejn
Weronika Merklejn fot: Teodor Klepczyński
Mój udział w programie to kombinacja trzech elementów: przypadku, ciekawości i szczęścia…



1. Przypadek:
Wszystko zaczęło się dość niespodziewanie… Poniedziałkowy poranek, pobudka o 6:30. Prysznic, kawa, śniadanie… dla dzieci, garderoba i ciągłe przyspieszanie aż do momentu, gdy siedzę w samochodzie, kierując się w stronę przedszkola i pracy. Tutaj „swoje” 8h i powrót do domu. Obowiązki okołodomowe, zabawa z dwiema wesołymi, wygadanymi i wyjątkowo przemądrzałymi jak na swój wiek księżniczkami :), kolacja, kąpiel, a na koniec zasłużona godzina dla siebie…


Ile jest takich dni? Identycznych, przewidywalnych, bez smaku, wypełnionych rutyną? Cały rok wygląda identycznie! Wyróżniają go tylko weekendy i zmieniająca się aura. Już wiem, co siedziało w głowie twórców „Dnia Świstaka”. :)

2. Ciekawość:
9:15, Biuro Zakupów, kolejny łyk „służbowej” kawy, niekończący się dźwięk nadchodzących wiadomości. Zgodnie z definicją, ciekawość to zachowanie zależne od czynników zewnętrznych. Mogę zgodzić się z tą tezą, tym bardziej, że poddałam się jej w sposób nieświadomy. Zamiast dokończyć jeszcze ciepłą kawę zajrzałam do outlooka…
I co? Kolejna robota od szefowej, news od koleżanki i najbardziej poczytne „pismo” firmowe – Newsletter PZU. Szybkie nadanie wiadomościom priorytetów i zaczynam pracę od… Newslettera. :)


Nie znalazłam tam nic o gotowaniu. Mój ulubiony dział „Plotki” chyba na stałe zniknął z „gazety” :), a zamiast niego pojawiać zaczęły się wzmianki z życia sportowego pracowników Grupy PZU. Moją uwagę przykuł anons o dziwnej nazwie „Biegaj na zdrowie”… Biegaj… Biegaj… co takiego pasjonującego jest w „tym bieganiu”? Właściwie dlaczego ja nie biegam?


Nie biegam bo:
Bo do tej pory myślałam, że to sport zarezerwowany głównie dla mężczyzn (nic bardziej mylnego :))… Bo biegnąc do autobusu mam wrażenie, że moje płuca zaraz wyskoczą… Bo przecież bieganie męczy ;-)… Bo mam dzieci, które są złodziejem wolnego czasu… Bo przecież kobiecie nie wypada się pocić… Jednym słowem: Z LENISTWA…

3. Szczęście:
Plan wydawał się być prosty. Skleić kilka zdań o sobie, pokonać jakieś dwa tysiące konkurentów, znaleźć się w ścisłym finale i przekonać zespół medyczny, że jestem najlepszym kandydatem do tego projektu.

Z medycyną „jakoś” poszło, dwa tysiące zgłoszeń pękło jak bańka mydlana, a najtrudniejszym wyzwaniem okazało się złożenie kilku zdań o sobie… Ważnych zdań, otwierających drogę do celu! Koniec końców udało się! Miejsce w ścisłej „piątce” zostało zarezerwowane!

Nadszedł czas, żeby podjąć wyzwanie, którego realizacja daje niesamowity zastrzyk energii i chęć do działania nie tylko w sporcie, lecz także w życiu prywatnym i zawodowym.

„A teraz czas na ukłony…” jak mawiają Mali Einsteini w ulubionej bajce moich dzieci. Ja swój kieruję w stronę niesamowitego człowieka, przyjaciela, maratończyka, triatlonisty, który dzień w dzień powtarza mi, że nigdy nie jest za późno, żeby żyć proaktywnie i poznać ciekawych ludzi, którzy mają ten sam CEL: POKONAĆ WYMARZONY DYSTANS!!! Rafał… TEN maraton przebiegniemy razem. :)