Bieganie uświadomiło mi, że w pędzie życia brakowało mi chwili, kiedy oddzielony od wszystkiego mogę się spokojnie nad czymś zastanowić lub też kompletnie wyłączyć i wsłuchać się w siebie. #biegajnazdrowie, bo to rozwija nie tylko mięśnie ale i umysł.

REKLAMA
Całe moje życie to ludzie
Dom to rodzina, żona i dwójka dzieci, w pracy jest nas 11 tys. W pokoju siedzimy we czworo, a w całym biurze pracuje kilkadziesiąt osób. Biznes ubezpieczeniowy to też ludzie – PZU ma 16 mln klientów. Sport, do tej pory, zawsze uprawiałem zespołowo. W piłkę gra przynajmniej dwunastu, w tenisa dwóch. No może narty to bardziej samotne działanie, ale jedzie się przecież na nie zawsze z rodziną lub znajomymi i zjeżdża się też razem. Muzyka to też obszar, gdzie ludzie się łączą, o czym kiedyś, dawno temu, rymowałem w zespole Agenda, który też tworzyli ludzie (https://www.youtube.com/watch?v=Ye7iodADFUI). Człowiek to po prostu istota stadna. Fakt, oczywiście istnieją samotnicy. Ja jednak do nich nie należę. Kocham być z ludźmi, rozmawiać z nimi, uczyć się od nich, poznawać nowe osoby.
Mało czasu dla siebie
Kiedy pomyślę o momentach w moich życiu, w których jestem sam i mogę spokojnie myśleć, to nie ma ich wiele. Książki, lektura oczywiście, ale temat jest narzucony. Praca, jasne, ale tutaj też zawsze zagadnienie jest konkretne – nie ma dowolności. Kiedy słucham muzyki też, ale wtedy staram się nie myśleć o niczym, a wsłuchać się w przekaz, choć jest od tego wyjątek, o czym piszę dalej.
Bieganie dało mi czas dla siebie, czas na refleksję
I tutaj pojawia się bieganie, które stało się momentem, kiedy jestem kompletnie sam i mogę myśleć o czym tylko chcę. Uświadomiło mi również, że w pędzie życia brakowało mi chwili, kiedy oddzielony od wszystkiego mogę się spokojnie nad czymś zastanowić.
Aktualnie trenuję około 5 razy w tygodniu po 1,5 godz. To sporo czasu na refleksję nad wszystkim. Nad tym, dokąd zmierzam w życiu i co jest w nim naprawdę ważne. Nad tym, jak zrobiłem daną rzecz i jak mogłem ją zrobić lepiej. Nad tym, co mam zrobić dziś, jutro czy za tydzień. Gdzie będę za rok, dwa czy pięć lat. Jak zaplanować swój czas. Jakich dokonać wyborów, żeby życie było lepsze, żeby zrobić daną rzecz lepiej, żeby samemu być lepszym. To wszystko bardzo ważne sprawy, o których powinien pomyśleć każdy, niekoniecznie tylko biegacz. :)
Nie jestem jednak tylko egoistycznym egzystencjalistą. Ostatnio zastanawiam się też np. nad tym, jak to możliwe, że w tak wielkim kraju jak Polska, w którym mieszka prawie 40 mln ludzi, nie ma na kogo głosować w wyborach, bo wszyscy politycy prezentują tak niskie standardy etyczne? Czy też jak to możliwe, że nie można być pewnym niczego – nawet własnej emerytury, którą właśnie zabrano mi z prywatnego OFE do ZUS. A może kiedyś ktoś wpadnie na pomysł, że należy ją zabrać także i z ZUS?
To też ważne tematy. Ale są też oczywiście błahe sprawy. Pogoda np. zawsze jest zła – jak nie za ciepło, to za zimno na bieganie. Nie sposób jednak się nie spocić. Dziwni ludzie, których mijam na trasie biegu – dlaczego grzebią w śmietnikach i śpią na ławkach, co mogło ich spotkać, że w taką stronę obróciło się ich życie? Te same, zawsze samotne, siedzące na ławkach osoby – gdzie są ich bliscy, dlaczego zawsze są sami?
Czasem, kiedy mijam ładną biegającą dziewczynę, potrafię się też uśmiechnąć i pomyśleć, że trzeba więcej ładnych kobiet na świecie, bo świat byłby piękniejszy – szczególnie w polityce.:)
Nie wszystko jest jednak takie kolorowe. Zawsze pod koniec treningu zaczynam myśleć o tym, co mnie boli. Najczęściej to kolano, ale boli też kręgosłup. Na szczęście stopniowo z upływem czasu bólu jest coraz mniej, a organizm jest coraz silniejszy. Myślę też o tym, żeby dać radę zrobić jeszcze lepszy wynik, pobiec szybciej i dłużej – walczę w ten sposób ze sobą.
Czy zawsze trzeba o czymś myśleć?
Są też chwile, kiedy mam jednak ochotę nie myśleć o niczym – kompletnie się wyciszyć. I tutaj jak zwykle są dwie szkoły – „Mokotowska” i „Śródmiejska”. Ta pierwsza mówi, że żeby nie myśleć trzeba założyć słuchawki na uszy i puścić sobie coś, co nakręca, żeby zmaksymalizować wysiłek. Po ostatnim Open’erze to Rudimental i MGMT. Można jednak biegać „na cicho” i bez muzyki wyłączyć się kompletnie. Tylko trasa i kolejne kroki, poza tym nic. Takie chwile też są piękne w bieganiu.
Tak wiec #biegajnazdrowie