
Podobno sportowcy stosują dwa rodzaje strategii mentalnych: skupienie i swobodę myśli. Przygotowując się do napisania tego artykułu doszłam do wniosku, że „moje bieganie” łączy w sobie obydwa te podejścia... Wszystko zależy od dnia, nastroju, poziomu zmęczenia, trasy, otoczenia, a przede wszystkim od … DŹWIĘKU W SŁUCHAWKACH!!!
REKLAMA
Zawsze biegam z muzyką. To jest dla mnie jak drink energetyczny i ma znaczący wpływ na osiągane przeze mnie wyniki. Kiedy biegam po mieście staram się wybierać dynamiczne kawałki, co pomaga mi w rozluźnieniu, a jednocześnie daje niezłego „kopa”. Biegając po lesie, parku, czasami nawet górach :), słucham spokojnych melodii, co znów pogłębia moje skupienie.
Przed treningiem „ustalam” w głowie trasę. Od momentu rozpoczęcia projektu „Biegaj na zdrowie z PZU” przebiegłam już chyba wszystkie możliwe ścieżki wokół domu i we wszystkich możliwych wariacjach typu „ósemki”, bieg „pod prąd”, tylko w lewo, tylko w prawo, naprzemianstronnie etc. :) Za każdym razem liczę na dodatkowe atrakcje, ale nie oszukujmy się... te miejsca zawsze będą takie same. Życia dodają im tylko pory roku...
Kolejne myśli krążą wokół treningu, który jest przede mną. Czy to dużo? Czy mało? Czy dam radę? Czasami zdarza się, że myśl o zmęczeniu zupełnie mnie demotywuje, a innym razem znowu dochodzę do wniosku, że dzisiejszy trening to pestka. Jedno jest pewne: dopiero sam trening to weryfikuje i daje odpowiedź na wyżej postawione pytania, bo są dni, kiedy nie doceniam możliwości swojego ciała, ale są i takie, kiedy zdecydowanie je przeceniam.
Podczas samego biegania bardzo często zdarza się, że LICZĘ!!! :) Liczę upływający czas i czas, który jest jeszcze przede mną. Dzielę, mnożę, dodaję, odejmuję :). Sprawdzam stosunek minut wykonanego treningi do minut, które pozostały. A gdy uświadamiam sobie, że za mną dopiero 20% czasu, moja motywacja gwałtownie spada. Oczywiście efekt jest odwrotny, kiedy zapali się kontrolka „60%”!!! :)
Jedna z dziwniejszych myśli, które dosyć często pojawiają się w mojej głowie, to pytanie, dlaczego na początku treningu minuta ma 60 sekund, a pod koniec aż 120?! ;-)
Reasumując: Podczas biegania nie myślę o praniu, gotowaniu, sprzątaniu czy też problemach dnia codziennego. :) Oczyszczam wtedy swój umysł i uwalniam emocje. Coraz częściej również przyświeca mi myśl, że w przypadku obowiązków okołodomowych „co mogę zrobić dziś, zrobię jutro”, a w przypadku biegania „co mogę zrobić jutro, lepiej zrobię dziś”. :)
Moje aktualne motto?
„Jeśli chcesz się dobrze ruszać, ruszaj głową. Gdy zapanujesz nad psychiką, poprawisz swoje wyniki i pokonasz każdy dystans”.
„Jeśli chcesz się dobrze ruszać, ruszaj głową. Gdy zapanujesz nad psychiką, poprawisz swoje wyniki i pokonasz każdy dystans”.
Do zobaczenia na ścieżce biegowej!
