Kiedy wkręcisz się w bieganie jest tak jak z zaangażowaniem w pracy. Pozytywnie wypowiadasz się o tym sporcie, chcesz z nim być jak najdłużej i jesteś w stanie ponieść dodatkowy wysiłek by biegać. To naprawdę pozytywne i przejmujące uczucie. Wraz z nim infekujesz innych swoją pasją.
REKLAMA
Do napisania tego wpisu zainspirował mnie status jednego ze studenckich ambasadorów PZU, który na swojej facebookowej ścianie opublikował wczoraj post mówiący o swoim pierwszym biegu. Napisał: „Po raz kolejny w życiu przekroczyłem jedną ze swoich granic. Od czasu do czasu warto jest od siebie wymagać więcej i nie rzucać słów na wiatr. Pierwszy bieg i miejsce w pierwszej dwusetce za mną”.
Na końcu napisał jeszcze, że do biegania zainspirowała go rozmowa, którą odbył ze mną kilka miesięcy temu. To naprawdę fajne uczucie, że taki mały biegowy żuczek zainspirował kogoś do działania. Patrząc jednak na to szerzej, to tak to właśnie wygląda. Bieganie to pasja, którą chcąc czy nie zarażamy innych. W końcu mówimy o niej, nawet nieświadomie, dając świadectwo zmian jakie dzięki niej dokonały się w naszym życiu. Pokazujmy, że można się przełamać i osiągnąć dzięki niemu więcej. Bieganie porządkuje życie, nadaje mu rygor, sprawia że zaczynamy od siebie wymagać więcej. I właśnie to świadectwo przekazujemy dalej.
Dowodem tego jest cały blog, który tutaj – wspólnie z kilkoma jeszcze niedawno chodziarzami :), a dziś już biegaczami – tworzymy od ponad roku. Wszystkie wpisy pokazują jak zmieniło się nasze życie dzięki zaangażowaniu w bieganie. W moich tekstach pokazałem już wielokrotnie jak ten sport przełożył się na poszczególne jego elementy.
Dziś, zainspirowany ciekawym szkoleniem chciałbym porównać to do zaangażowania w pracy. Ta metafora może uzmysłowić, dlaczego bieganie jest tak silnie zaraźliwe. Dlaczego ten wirus rozprzestrzenia się dalej i dalej, przyciągając kolejnych adeptów.
Pozytywnie wypowiada się o bieganiu…
W obszarze zaangażowania pracowniczego ten cel określa się mianem „mówi”. Każdy biegacz przynajmniej raz dziennie (obserwacja własna) rozmawia z kimś o bieganiu. Ludzie podpytują jak udało się tak schudnąć, jaki był ostatni czas w biegu na 10 km, 5 km czy innym dystansie, kiedy następny bieg, itd. Biegacz nie musi nawet prowokować tych rozmów. One przychodzą do niego same. W momencie kiedy biegasz trudno mówić, że „nie chciało mi się ale pobiegłem” lub „no znowu miałem ten paskudny trening”. Siłą rzeczy wypowiadamy się pozytywnie i… I tym samym skłaniamy kolejne osoby do podjęcia próby, do pierwszego biegu, który potem w wielu przypadkach skutkuje kolejnymi i kolejnymi treningami, które z kolei przeradzają się w pasję. A ona skutkuje coraz większą i większą rzeszą ludzi obecnych na startach biegów masowych w Polsce. To super pozytywne!
W obszarze zaangażowania pracowniczego ten cel określa się mianem „mówi”. Każdy biegacz przynajmniej raz dziennie (obserwacja własna) rozmawia z kimś o bieganiu. Ludzie podpytują jak udało się tak schudnąć, jaki był ostatni czas w biegu na 10 km, 5 km czy innym dystansie, kiedy następny bieg, itd. Biegacz nie musi nawet prowokować tych rozmów. One przychodzą do niego same. W momencie kiedy biegasz trudno mówić, że „nie chciało mi się ale pobiegłem” lub „no znowu miałem ten paskudny trening”. Siłą rzeczy wypowiadamy się pozytywnie i… I tym samym skłaniamy kolejne osoby do podjęcia próby, do pierwszego biegu, który potem w wielu przypadkach skutkuje kolejnymi i kolejnymi treningami, które z kolei przeradzają się w pasję. A ona skutkuje coraz większą i większą rzeszą ludzi obecnych na startach biegów masowych w Polsce. To super pozytywne!
Wyraża chęć związania swojej przyszłości z bieganiem…
Zaangażowany biegacz to biegacz, który planuje. Myśli o kolejnych treningach, układa harmonogram startów i często nakręca go poprawianie swoich wyników. Ta mania powoduje chociażby publikację masy wpisów na społecznościowych ścianach. Wpisy na grupach dyskusyjnych, gdzie planować można wspólne starty i tym podobne działania, które przekładają się znowu na jedno. Zarażanie pasją kolejnych osób. Tak wiem, niektórzy zaszczepili się na ten sport i te wpisy, ten szum doprowadza ich do białej gorączki. Na szczęści tych jest niewielu:) Przynajmniej wśród moich znajomych.
Zaangażowany biegacz to biegacz, który planuje. Myśli o kolejnych treningach, układa harmonogram startów i często nakręca go poprawianie swoich wyników. Ta mania powoduje chociażby publikację masy wpisów na społecznościowych ścianach. Wpisy na grupach dyskusyjnych, gdzie planować można wspólne starty i tym podobne działania, które przekładają się znowu na jedno. Zarażanie pasją kolejnych osób. Tak wiem, niektórzy zaszczepili się na ten sport i te wpisy, ten szum doprowadza ich do białej gorączki. Na szczęści tych jest niewielu:) Przynajmniej wśród moich znajomych.
Czuje się zmotywowany do ponoszenia dodatkowego wysiłku…
Ostatnią cechą zaangażowanego biegacza jest działanie. Bieganie zachęca go do dawania z siebie więcej. Do przełamywania barier. Dokładnie jak we wpisie mojego ambasadora. Ten dodatkowy wysiłek procentuje kolejnymi, coraz lepszymi wynikami. To działa jak spirala i nakręca do coraz bardziej wytężonej pracy. Nic w przyrodzie nie pozostaje niezauważone. Czym więcej pracy wkładasz w treningi tym lepsze wyniki osiągasz. To jedyna recepta na to aby iść do przodu.
Ostatnią cechą zaangażowanego biegacza jest działanie. Bieganie zachęca go do dawania z siebie więcej. Do przełamywania barier. Dokładnie jak we wpisie mojego ambasadora. Ten dodatkowy wysiłek procentuje kolejnymi, coraz lepszymi wynikami. To działa jak spirala i nakręca do coraz bardziej wytężonej pracy. Nic w przyrodzie nie pozostaje niezauważone. Czym więcej pracy wkładasz w treningi tym lepsze wyniki osiągasz. To jedyna recepta na to aby iść do przodu.
Biegaczom życzę więc zaangażowania. Dzięki niemu osiągniecie więcej, a przy okazji zarazicie innych. Co będzie tylko pozytywne dla nich i dla całej społeczności ludzi, którzy chcą w życiu się ruszać:)
Do zobaczenia na kolejnym treningu - #biegajnazdrowie.
