Jedna trzecia Polaków wierzy dziś, że w Smoleńsku był zamach o którym prawdę ukrywa władza. Jednak wigilia trzeciej rocznicy katastrofy smoleńskiej to dobry moment, by sobie jasno powiedzieć: jedynym tematem tabu związanym z katastrofą smoleńską są korzyści, jakie na katastrofie i cynicznym lansowaniu teorii spiskowych uzyskała i ma nadzieję uzyskać prawica

REKLAMA
Poczynając od tytułów prasowych, które przeistoczyły się z podupadających w kwitnące (Gazeta Polska, Niezależna Gazeta Polska, Nowe Państwo), nowych tytułów, których gdyby nie Smoleńsk nie byłoby na rynku (Uważam Rze, Do Rzeczy, W sieci), nowej prawicowej telewizji (Republika TV), poprzez zyski Tadeusza Rydzyka (większa aktywizacja ludu smoleńskiego w walce o miejsce na multipleksie a zatem i kasę dla TV Trwam), błyskawicznych karier kilku dziennikarzy, nie - co ja piszę - nie karier - awansu do roli guru i męczenników za wolną Polskę! - aż do zysków niematerialnych, ale wartych nawet więcej, bo oznaczających potencjalny dostęp do władzy w państwie, jak wzmocnienie pozycji politycznej Jarosława Kaczyńskiego (po Smoleńsku o mały włos nie został prezydentem,a przeszkodziła mu w tym tylko jego własna lekkomyślność), czy wzrost notowań PiS, który przed Smoleńskiem był na skraju rozpadu, a po katastrofie dostał szansę na drugie życie.
I żeby było jasne: nie mam pretensji do prawicy, przeciwnie, podziwiam ją, bo w polityce i w biznesie - także medialnym - liczy się skuteczność.
Podziwiam, ach jak podziwiam polską prawicę za utopienie ofiar katastrofy w teoriach spiskowych i profesjonalną wymianę ich pamięci na polską walutę.