Internet

To wręcz oburzające, ale tylko JP II i Lech Wałęsa mogli sobie zawsze pozwolić, żeby mówić nie to, co jest politycznie poprawne i trzymające się medialnego mainstreamu, ale to, co oni uważają, jak myślą i oceniają. I to nie oni naginali się do opinii społecznej, do większości dominującej rzeczywistość, tylko wcześniej czy później, działaniem czy wiarą, sami budowali zupełnie nową światową rzeczywistość.

REKLAMA
JP II nie akceptował prezerwatyw i był przeciw bliskiej, cielesnej miłości przed ślubem. Całkiem pod prąd polskiego społeczeństwa! Lech nie lubi narzucających swoje zdanie i swoją moralność, krzykliwych i agresywnie rozpierających się wśród białej cywilizacji gejów. Jest ich średnio w tych społeczeństwach maksymalnie do 8-10% populacji, a badania przeprowadzone w USA w 2011 roku ujawniają, że opinia społeczna myśli, że jest ich nawet ponad 25%! Bo aż tak są mocno obecni w mediach, kulturze, w polityce.
Wałęsa powiedział, że ten znikomy procent populacji nie powinien narzucać swojego światopoglądu wszystkim innym. Choć nie mam nic przeciwko homoseksualistom płci obojga, wręcz ich lubię i są dla mnie interesujący, to przecież ma rację! Bo w europejskiej, anglosaskiej kulturze politycznej, utarło się, że powiedzieć źle o Żydzie może tylko antysemita albo inny Żyd, oganiać się od „pedałów” może tylko homofob, a krzywo spojrzeć na Murzyna czy Araba tylko rasista. Ale to nie jest prawda! Przecież większość naszego społeczeństwa uważa, że to są tacy sami ludzie jak inni. Ani lepsi, ani gorsi. To po co czasami są tacy zbyt wyrywni, nachalnie manifestujący swoją odmienność czy rzekomą niechęć ulicy dla nich?
logo
Jeszcze 8 lat temu Lechu ściskał dłoń Eltona Johna, a dziś już nie za bardzo ich lubi... Internet

Joachim Brudziński z PiS powiedział niedawno w tok-fm smutną prawdę: ani jego, ani nikogo innego nie interesuje, jaka część ciała boli pana posła Biedronia, gdy przychodzi rano do Sejmu po nocy ze swoim partnerem. Z kolei jeden z moich przyjaciół naśmiewa się, że gdyby macho-meni postanowili w Warszawie raz do roku zrobić manifę, że uwielbiają swoje żony/partnerki/dziewczyny/blondyny bzykać analnie, no w dupcię, to przecież nie dość, że byłoby to żałosne, to jeszcze bufetowa Pani Prezydent Wawy z pewnością nie wyraziłaby na taką demonstrację zgody.
Jeszcze do tego niedawno w metrze, cudowna jak aniołek 4-5 latka, widząc przed sobą przyklejonych do szyby i do siebie wzajemnie, manifestacyjnie przyssanych ustami, ubranych jak papugi gejów, zapytała zagonionej i zmęczonej mamy: glacego pan się całuje z panem? Oni przerysowani, kolorowi, jeden z blond czubem na czaszce, drugi obficie zakolczykowany. Rzucający światu tak, jak pejsaci Żydzi: patrzcie jacy inni i lepsi jesteśmy! A ta matka na to z ciężkim westchnieniem: no bo oni tak się tylko wygłupiają…
Lech Wałęsa wie, że to nie są wygłupy, tylko narcystyczna manifestacja i próba społecznej presji. A że wypowiada się nie do dzieci, tylko do mediów, to mówi prawdę: niech się tak nie narzucają społeczeństwu! Niech znają swój społeczny, mocno mniejszościowy potencjał… Niech siedzą w Sejmie pod ścianą. A przecież oni chcą po równo… I zachęcam: niech zachowują się normalnie!
Wielki szacunek Panie Prezydencie! Nienawidzę politycznej poprawności. Tak jak głupoty tłumu.