Większość komentatorów wyraża oburzenie z powodu tego, iż na ostatnim posiedzeniu Sejmu nie udało się przyjąć przez aklamację uchwały wyrażającej radość z powodu kanonizacji Jana Pawła II. Jako poseł partii Twój Ruch oświadczam: również jestem oburzony tym, co wydarzyło się na ostatnim posiedzeniu Sejmu.

REKLAMA
Oburza mnie na przykład to, iż znów przełożono prace nad trzema naszymi projektami ustaw dotyczącymi zmian w Prawie zamówień publicznych. Propozycje Twojego Ruchu zmierzały do tego, by zerwać z patologiami, które w przeszłości miały miejsce przy realizacji wielu inwestycji. Pamiętamy, iż często przetargi wygrywały zagraniczne firmy o wątpliwej reputacji, wykonujące swoje prace nieterminowo, nierzetelnie oraz z pokrzywdzeniem podwykonawców (którzy nierzadko dostawali pieniądze z dużym opóźnieniem albo wcale). By zerwać z tymi praktykami zaproponowaliśmy ustalenie zupełnie nowych zasad udzielania zamówień publicznych (postulujemy m.in. uwzględnianie kryterium innowacyjności przy rozstrzyganiu przetargów, ograniczenie stosowania kryterium najniższej ceny czy umożliwienie podziału zamówień na mniejsze części, dzięki czemu mali i średni przedsiębiorcy nie byliby skazani na rolę podwykonawców). Dyskusje nad kompleksowymi propozycjami zmian w Prawie zamówień publicznych odłożono jednak ad calendas graecas. Sejm widać miał ważniejsze sprawy na głowie.
Oburza mnie także to, iż na ostatnim posiedzeniu Sejmu odrzucono poprawki Twojego Ruchu do ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. W wyniku tych poprawek UOKiK uzyskałby skuteczne narzędzia do ścigania prawdziwych zmów cenowych między wielkimi koncernami, a nie zajmowałby się głównie karaniem pod dowolnym pretekstem małych i średnich przedsiębiorców. Koalicja PO-PSL nie chciała jednak podejmować trudnej prawniczej dyskusji nad poprawkami. Najwyraźniej większość posłów zamiast o legislacji wolała w Parlamencie debatować o teologii.
Na przywołane wyżej istotne fakty, które miały miejsce w czasie ostatniego posiedzenia Sejmu nikt z komentatorów nie zwrócił jednak większej uwagi. Dziennikarze zajmowali się roztrząsaniem tego, czy posłowie powinni gremialnie w drodze uchwały uznać, iż na Kostaryce nastąpiło cudowne uzdrowienie wyznawczyni modlącej się o wstawiennictwo Jana Pawła II.
Tymczasem w państwie rozdzielonym od kościoła naprawdę nie jest rolą Parlamentu stwierdzanie tego, w które cuda mają Polacy wierzyć, podobnie jak Parlament nie powinien ustalać tego, które relikwie są autentyczne, ani tego, ile kotłów znajduje się w piekle.
Oczywiście wiem, iż niektórzy politycy prawicy są innego zdania. Wczoraj w programie Tomasza Lisa Jacek Kurski twierdził, iż Polska nie jest i nigdy nie będzie krajem laickim. Szkoda, że osoba, która tyle lat działa w życiu publicznym nie zdążyła jeszcze przeczytać Konstytucji Rzeczypospolitej. Ustawa zasadnicza jednoznacznie stanowi, iż „władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych” (art. 25 ust. 2 Konstytucji), zaś „nikt nie może być zmuszany do uczestnictwa ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych” (art. 53 ust. 6 Konstytucji).
Gdyby jednak Jacek Kurski z jakichś powodów nie uznawał świeckiej Konstytucji, to przypomnę, iż już w Nowym Testamencie napisano, by „oddać Bogu to, co boskie, a cesarzowi to, co jest cesarskie” (Mt 22, 21). Niech więc Parlament zajmie się sprawami legislacji, a kościół rzymskokatolicki sprawami kanonizacji. Jeśli zaś posłowie prawicy nie chcą o tej podstawowej zasadzie dowiadywać się z tekstu Konstytucji, to niech chociaż uważnie przeczytają Biblię.