O tym, że biurokracja rządzi się prawami zrozumiałymi jedynie dla samej siebie pisał już Max Weber. Wczorajsza debata sejmowa na temat ustawy umarzającej przedsiębiorcom część składek naliczonych przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych odsłoniła patologie działania także tej biurokratycznej instytucji.

REKLAMA
Dyskutowany projekt ustawy ma na celu pomóc tym przedsiębiorcom, którym ZUS z mocą wsteczną naliczał składki za okres nawet 10 lat. Przedsiębiorcy, o których mowa, przez wiele lat mogli wybierać z jakiego tytułu chcą opłacać składki, co ZUS potwierdzał w swoich pismach. W 2008 roku ZUS uznał jednak, że jego wcześniejsze pisemne decyzje należy traktować jak kawałek makulatury, zaś ważne jest jedynie to co urzędnik ZUS-u twierdzi w danym momencie.
Dla ZUS-u nie liczyła się zasada zaufania do przedstawionych na piśmie interpretacji, podobnie jak bez znaczenia pozostawała pewność obrotu prawnego. Wszystkie te fundamentalne reguły mogły zostać z premedytacją złamane, gdy tylko chcieli tego urzędnicy ZUS-u, którzy po 10-letnich „głębokich przemyśleniach” zdecydowali się zmienić zdanie.
Te niedopuszczalne praktyki ZUS-u ilustrują pewien ogólny mechanizm, z którym często mamy do czynienia w Polsce. Polega on na tym, że najpierw ustanawiane są niejasne, dwuznaczne przepisy. Następnie organy państwowe przez wiele lat przyjmują ich interpretację korzystną dla obywateli. Potem, kiedy obywatel działa w zgodzie z tym co akceptuje administracja, urzędnicy nagle zmieniają zdanie i z mocą wsteczną naliczają astronomiczne opłaty.
By walczyć z tym biurokratycznym mechanizmem Ruch Palikota jeszcze w maju zgłosi propozycję zmian w prawie, polegającą na tym, że obywatel będzie mógł przedstawić w urzędzie swoje własne rozumienie przepisów i tak długo jak administracja się temu nie sprzeciwi, jego interpretacja będzie wiążąca.
Ponadto, jeśli chodzi o tę konkretną ustawę nad którą wczoraj obradował Sejm, Ruch Palikota złoży poprawki służące temu, by z umorzenia składek naliczonych przez ZUS skorzystać mogli wszyscy pokrzywdzeni przedsiębiorcy.
Zawsze będę bronił reguły, iż dwuznaczne przepisy powinny być rozstrzygane na rzecz obywateli i by na pierwszym miejscu stawiany był człowiek, a nie biurokrata rodem z powieści Mrożka.