Stało się. Pierwszy z projektów z pakietu gospodarczego, ogłoszonego 13 października w Krakowie, na Kongresie dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw, trafił pod obrady sejmu. Trafił niestety tylko na chwilę. I przepadł. Lobby urzędnicze w sejmie wygrało.

REKLAMA
Nasz projekt złożyliśmy w sierpniu tego roku. Zaproponowaliśmy w nim mechanizm, który z powodzeniem funkcjonuje w przypadku wydawania pozwoleń na budowę. Jest prosty. Zakłada nadzór urzędu wyższego szczebla nad każdym urzędem, prowadzenie rejestru spraw i – sprawa kluczowa – nakładanie kary w wysokości 500 zł za każdy dzień opóźnienia w stosunku do ustawowego terminu na rozpatrzenie sprawy. W prawie budowlanym 500-złotowe kary zadziałały idealnie. Odkąd zostały wprowadzone, 97% pozwoleń na budowę wydawanych jest w ustawowym terminie. Niestety, wprowadzono je tylko w przypadku tej jednej z wielu procedur w procesie budowlanym – nie obowiązują np. przy WZ-tkach czy decyzjach środowiskowych. Zagrożenie finansowej kary dyscyplinuje urzędy, ale i samych urzędników. Jeśli naczelnik urzędu czy wójt gminy będzie zmuszony zapłacić karę w wysokości kilku czy kilkunastu tysięcy złotych, znajdzie tego swojego pracownika, który zawinił, za pierwszym razem go upomni, a za kolejnym – po prostu wręczy wypowiedzenie.
Jesteśmy opozycją, a opozycyjne projekty mają znacznie mniejsze szanse na uchwalenie. Zdawaliśmy sobie z tego sprawę. Ale mieliśmy nadzieję, że zdrowy rozsądek tym razem zwycięży. Niestety, stało się inaczej. Projekt został odrzucony głosami koalicji PO-PiS-PSL. W przypadku PSL i PiSu takie głosowanie nie dziwi. Ale dziwi w przypadku PO. Zdaniem posła Szymańskiego, który przestawiał stanowisko Platformy Obywatelskiej, nie ma potrzeby wprowadzenia mechanizmu dyscyplinującego urzędy, bo – uwaga! – nie ma problemu z opieszałością w urzędowych postępowaniach (sic!). Dlaczego zdaniem posła problem jest fikcyjny? Ano dlatego, że do Urzędu Miasta w Grudziądzu, gdzie notabene poseł Szymański przez 5 lat był urzędnikiem, w ostatnim czasie na 1000 postępowań wpłynęło tylko jedno zażalenie na opieszałość. Z mównicy starałem się mu wczoraj wytłumaczyć, że przyczyną tego, że ludzie nie składają zażaleń, nie jest sprawne działanie urzędu, ale to, że składanie zażaleń nie ma po prostu żadnego sensu. Ten mechanizm się po prostu nie sprawdza, dlatego potrzebny jest inny – my proponujemy kary finansowe. Nie wiem, czy przekonałem posła Szymańskiego, bo wyszedł z sali, zanim zacząłem odpowiadać na pytania.
To był dobry i potrzebny projekt. Przecież to państwo powinno wziąć odpowiedzialność za to, co gwarantuje obywatelom, zamiast wzmacniać i rozbudowywać armię urzędniczą. Ustawowe terminy, którym podlegają urzędnicy, powinny być taką właśnie gwarancją państwa dla obywatela. Niestety, dziś nią nie są. Okazało się, że interes urzędników jest ważniejszy, niż interes zwykłych ludzi. Pozostaje tylko powiedzieć: szkoda.