Sam byłem przedsiębiorcą i jak każdy, kto kiedykolwiek prowadził własną firmę, wiem, że w biznesie zdarzają się lepsze i gorsze miesiące, kwartały czy nawet lata. W tych gorszych każda złotówka bywa na wagę złota. Dlatego w tych lepszych nadwyżki odkłada się „na czarną godzinę”.

REKLAMA
Wtedy, kiedy liczy się każda złotówka, comiesięczne daniny wpłacane państwu stają się szczególnie uciążliwe. To zresztą żadne odkrycie. W naszych przedkongresowych konsultacjach przedsiębiorcy najczęściej wskazywali wysokie obciążenia podatkowe i parapodatkowe jako największą barierę w prowadzeniu działalności gospodarczej. A najgorsze są dla nich składki wpłacane do ZUS – zarówno te płacone za siebie, jak i koszty pracowników, czyli te wpłacane za nich. Idąc tym tropem, złożyliśmy już projekt ustawy, obniżający składki pracownicze o 30%. Dziś do laski marszałkowskiej wpłynął nasz kolejny projekt. Jego celem jest zmniejszenie obciążeń samych przedsiębiorców.
System powszechnych obowiązkowych ubezpieczeń społecznych opiera się na skądinąd słusznym założeniu, że wielu ludzi żyje chwilą. Jeśli państwo nie zmusi ich do odkładania na emeryturę, to sami nic w tym kierunku nie zrobią i na starość pozostaną bez środków do życia. Ale naszym zdaniem w przypadku osób, które pracują na własny rachunek, powinno być inaczej. Na ryzyko prowadzenia własnego biznesu decydują się ludzie, którzy znają wartość pieniądza, są przedsiębiorczy, odpowiedzialni, długofalowo planują. Często znacznie lepiej potrafią wykorzystać swoje finansowe nadwyżki, zainwestować je w bardziej efektywny sposób, niż zrobiłoby to państwo. I – jak wynika z moich rozmów z przedsiębiorcami – tak by woleli. Tymczasem co miesiąc muszą wpłacać niespełna 413 złotych obowiązkowej składki emerytalnej. To grubo ponad połowa wszystkich miesięcznych składek do ZUS. W gorszych miesiącach, wtedy, kiedy liczy się każda złotówka, może się to okazać dużym obciążeniem.
Nasz dzisiejszy projekt zakłada całkowitą dobrowolność uczestnictwa w państwowym systemie emerytalnym w przypadku wszystkich pracujących na własny rachunek – czyli m.in. właścicieli firm, samozatrudnionych czy przedstawicieli „wolnych zawodów”. Sami zdecydują, czy chcą co miesiąc płacić składkę emerytalną do ZUS. Jeśli tak – wystarczy, że zgłoszą to do ZUS-u. W każdej chwili będą też mogli zmienić swoją decyzję. Tak, jak w ich przypadku jest już w tej chwili z ubezpieczeniem chorobowym.
To rozwiązanie spowoduje, że w Polsce powstawać będzie więcej nowych firm, a tym już istniejącym ułatwi codzienne funkcjonowanie, bo pozwoli na uelastycznienie kosztów prowadzenia działalności. W czasach koniunktury przedsiębiorcy będą mogli odkładać na emeryturę na przykład 800 – 1000 zł miesięcznie, ale w czasach dekoniunktury – nawet zero złotych. Zadecydują sami. Im państwo nie musi „matkować”. To zaradni i odpowiedzialni ludzie, którzy potrafią wziąć własną przyszłość w swoje ręce.