„Drużyna Jagny” zafundowała nam już sporo kompromitujących i żenujących wpadek, ta najnowsza jednak póki co zdecydowanie prowadzi w olimpijskiej rywalizacji o wpadkę roku. Jeśli potwierdzą się choć w części informacje z artykułu dziennikarzy lovekrakow.pl, będzie to koniec Jagny Marczułajtis. Powinna natychmiast zostać odsunięta od projektu ZIO 2022 w Krakowie. Wydatki finansowanego wyłącznie z publicznych pieniędzy Komitetu Konkursowego Kraków 2022 powinny zostać dokładnie prześwietlone i co do złotówki podane do publicznej wiadomości. Sprawa powinna też wreszcie obudzić Premiera Tuska, który dotąd był kompletnie bierny wobec kolejnych „dokonań” Jagny Marczułajtis i jej zespołu.
Złoty medal dla Walczaka
REKLAMA
Jakie można wysnuć wnioski, jeśli informacje lovekrakow.pl się potwierdzą?
Po pierwsze, nie do końca można mówić o prowokacji dziennikarskiej. To nie red. Patryk Salamon sprowokował Walczaka do korupcyjnej propozycji. To Andrzej Walczak zainicjował spotkanie i zaproponował „pracę dla nas”.
Po drugie, niezwiązane formalnie z organizacją ZIO, ale za to blisko związane z Jagną Marczułajtis osoby mają wpływ na prace związane z Igrzyskami w Krakowie. Walczak miał doradzać Komitetowi w kwestii promocji, a pracownicy biura Komitetu mieli wręcz wykonywać jego polecenia: „wykonałem telefon, żeby Jagna dała instrukcję, co mają robić. Powiedziała przez telefon, że mają mnie wysłuchać i robić tak, jak zaproponuję”.
Po trzecie, co nie jest nowością, pracownicy biura Komitetu nie radzą sobie z promocją ZIO przed krakowskim referendum. Walczak miał powiedzieć: „Wkurzyłem się. Nie mają przygotowanej żadnej kampanii”. Pewnie dlatego postanowił ich wesprzeć w niekonwencjonalnych działaniach PR-owskich.
Po czwarte, w opublikowanym na stronie Komitetu oświadczeniu ws tekstu lovekrakow.pl Jagna Marczułajtis stanowczo odcina się od działań własnego męża, twierdząc jednocześnie, że dyrektor biura Komitetu Rafał Dyląg przekazując dziennikarzom informacje dotyczące ZIO, wypełniał tylko swoje obowiązki. Niestety nie tłumaczy, dlaczego wypełniał je nie w siedzibie Komitetu, ale na stacji benzynowej przy krakowskim cmentarzu. I dlaczego miałby powiedzieć dziennikarzom, że w sprawie warunków współpracy „jutro wieczorem będą decyzje”.
Po piąte wreszcie, cechą rodziny Walczaków jest duża życzliwość. Najpierw z tej życzliwości Jagna Marczułajtis zatrudniła w biurze Komitetu bez konkursu na stanowiskach kierowniczych Rafała Dyląga i Patrycję Trocką (dotąd dyrektor jej biura poselskiego), których, jak pisze Salamon, łączą „głębokie relacje osobiste”, czego dowodem jest wspólne dziecko. Teraz, z takiej samej życzliwości, tym razem dla żony, Andrzej Walczak postanowił ją wesprzeć w nieudolnie dotąd prowadzonej promocji projektu.
Moja klasyfikacja medalowa na dzień dzisiejszy wygląda następująco: złoto za skuteczną promocję Komitetu dla Andrzeja Walczaka, srebro dla Jagny Marczułajtis za nepotyzm i „ja tutaj nie odpowiadam za to, co się nie udało” (wypowiedź dla Faktów TVN z 3 kwietnia), a medal brązowy dla Prezydenta Majchrowskiego, za to, że firmuje swoim nazwiskiem działania Komitetu – bezpośrednio poprzez złożenie podpisu pod wnioskiem aplikacyjnym, oraz pośrednio poprzez desygnowane przez niego osoby, które wchodzą w skład Komitetu. Ale niestety rywalizacja jeszcze się nie skończyła.
O poprzednich wpadkach "drużyny Jagny" pisałem przed kilkoma dniami tutaj.
Więcej:
Kraków