Teoria zamachu to jedyna, która jest do zaakceptowania dla Kaczyńskiego, Tuska i Putina. Tak długo jak będzie ona w centrum zainteresowania tak długo wszyscy trzej na tym zyskują.
REKLAMA
Zamach – słowo, które od trzech lat jest nad Wisłą jednocześnie święte, jak i wyklęte. Jego wyznawcy oraz przeciwnicy podzielili kraj do tego stopnia, że samo wymienienie nazwy miejscowości, w której rozegrał się dramat wystarczy do wywołania awantury na ulicy. W całym tym szaleństwie mało kto zwraca uwagę na prawdziwych beneficjentów tej teorii.
Jarosław Kaczyński
Dla prezesa PiS teoria zamachu w wyniku, którego śmierć poniósł jego brat – prezydent RP jest najsilniejszą kartą w talii. W momencie gdy zaczął otwarcie o nim mówić, uzależnił swoją polityczną przyszłość od jego istnienia. Tylko założenie według, którego prezydent został zamordowany, a nie zginął w inny, „mniej efektywny” sposób jest w stanie zapewnić prezesowi poparcie i współczucie wystarczające do wygrania wyborów, a przynajmniej do utrzymania poparcia. Ewentualne załamanie się tej teorii oznacza w tym momencie dla PiS polityczną śmierć na miarę poprzedniej partii Kaczyńskiego – Porozumienia Centrum.
Dla prezesa PiS teoria zamachu w wyniku, którego śmierć poniósł jego brat – prezydent RP jest najsilniejszą kartą w talii. W momencie gdy zaczął otwarcie o nim mówić, uzależnił swoją polityczną przyszłość od jego istnienia. Tylko założenie według, którego prezydent został zamordowany, a nie zginął w inny, „mniej efektywny” sposób jest w stanie zapewnić prezesowi poparcie i współczucie wystarczające do wygrania wyborów, a przynajmniej do utrzymania poparcia. Ewentualne załamanie się tej teorii oznacza w tym momencie dla PiS polityczną śmierć na miarę poprzedniej partii Kaczyńskiego – Porozumienia Centrum.
Donald Tusk
Wbrew pozorom premier marzy o tym, aby teoria zamachu była jak najgłośniej manifestowana. Tak długo jak nie ma na zamach dowodów tak długo można mówić o oszalałej opozycji, która dąży do wojny. Jeśli natomiast miałby on miejsce to trzeba znaleźć winnych, co daje ciągle pewne możliwości manewru. Straszenie Kaczyńskim, który skróci jego i jego ministrów o głowę utrwala siłę Tuska wewnątrz partii oraz przyciąga elektorat niechętny „krwawej rewolucji”. Gdyby jednak okazało się, że przyczyną był bałagan, którego jest współautorem jako szef państwa – nikt by mu takiej kompromitacji nie wybaczył. Wykreowany na polityka europejskiej miary nie może zaprzepaścić wizerunku, który przyniósł mu władzę.
Wbrew pozorom premier marzy o tym, aby teoria zamachu była jak najgłośniej manifestowana. Tak długo jak nie ma na zamach dowodów tak długo można mówić o oszalałej opozycji, która dąży do wojny. Jeśli natomiast miałby on miejsce to trzeba znaleźć winnych, co daje ciągle pewne możliwości manewru. Straszenie Kaczyńskim, który skróci jego i jego ministrów o głowę utrwala siłę Tuska wewnątrz partii oraz przyciąga elektorat niechętny „krwawej rewolucji”. Gdyby jednak okazało się, że przyczyną był bałagan, którego jest współautorem jako szef państwa – nikt by mu takiej kompromitacji nie wybaczył. Wykreowany na polityka europejskiej miary nie może zaprzepaścić wizerunku, który przyniósł mu władzę.
Władimir Putin
Jego przypadek jest podobny do Donalda Tuska. Nakreślił go między innymi Rafał Ziemkiewicz w „Do Rzeczy”. Putin nie może sobie pozwolić na kompromitację. W jego interesie jest kreowanie się na silnego, nawet bezwzględnego władcę mocarstwa. Bardziej opłaca mu się przekonywanie innych, że eliminuje własnymi lub cudzymi rękoma przeciwników niż, że Rosja jest takim samym barakiem z wszechogarniającym chaosem jakim był Związek Sowiecki.
Jego przypadek jest podobny do Donalda Tuska. Nakreślił go między innymi Rafał Ziemkiewicz w „Do Rzeczy”. Putin nie może sobie pozwolić na kompromitację. W jego interesie jest kreowanie się na silnego, nawet bezwzględnego władcę mocarstwa. Bardziej opłaca mu się przekonywanie innych, że eliminuje własnymi lub cudzymi rękoma przeciwników niż, że Rosja jest takim samym barakiem z wszechogarniającym chaosem jakim był Związek Sowiecki.
Coś co jest niezrozumiałe dla przywódców Polski, dla państw pretendujących do mocarstwowości to podstawa. Nie można sobie pozwolić na śmieszność i brak szacunku. Nikt i nic nie zaszkodziło ZSRR tak jak Ronald Reagan z jego poczuciem humoru. Wyśmiewając i ośmieszając „tych strasznych” Rosjan przed, którymi drżała Europa odebrał im powagę oraz twarz solidnego i gotowego do ataku imperium.
Niedawne manewry, które rozpętały panikę wśród niektórych dziennikarzy to zwykły element pokazowej gry. Jej celem nie jest bynajmniej straszenie Polski. Ona jest tu akurat najmniej ważna. Chodzi o to by zachodnia Europa (w szczególności Niemcy, z którymi ostatnio ma gorsze stosunki) uznała siłę i pozycję Rosji. A nie ma na Starym Kontynencie lepszych „pożytecznych idiotów” od Polaków, którzy wpadną w histerię, co tylko wzmocni efekt propagandowy.
Wszystkie trzy strony w rzeczywistości modlą się o to, aby udowodniono zamach. Najgorszy możliwy scenariusz dla nich, to ten, w którym Rosja przyznałaby się do bałaganu. Zrzucając część odpowiedzialności na Tuska ośmieszy go ostatecznie. Kaczyński natomiast, który zabrnął już tak daleko, straciłby twarz w oczach wyznawców teorii spiskowych.
Ewentualne wysadzenie w powietrze pozycji premiera i prezesa, wywołałoby jednak tak daleko idące zmiany na scenie politycznej, że Rosjanie mogliby stracić kontrolę nad sytuacją.
