http://e.pardon.pl/pa384/0244a0d8000bab054d525e3f

Dziś w Ministerstwie Finansów jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy partii rządzącej. Jak w soczewce też widać w nim wszystkie przymioty Platformy Obywatelskiej – przerost administracji, dyletanctwo i poczucie własnej nieomylności, kojarzone niekiedy z butą.

REKLAMA
Ta wiadomość spadła jak grom z jasnego nieba. Nie dało się jej wcześniej przewidzieć. Jak w starym dobrym sucharze. Skąd wyjeżdża czołg? Ano znienacka. W ten sposób Premier Donald Tusk oraz Wicepremierzy Jan Wincent Rostowski i Janusz Piechociński na wspólnej konferencji starali się przekazać niezbyt wygodną dla wszystkich informacje, że w budżecie brakuje 24 mld zł. Co to oznacza? Że każdego dnia w tym roku wpływy do budżetu są o 65 mln zł mniejsze niż przewidział to Minister Rostowski.
Deficyt wzrosnie o 16 mld zlotych
Zaklinacze deszczu
Ministrem Finansów w Polsce, powinna być osoba pozytywnie patrząca na świat, zwłaszcza na gospodarkę. Ma to swoje plusy. Po pierwsze mówienie, że będzie lepiej niż jest naprawdę, wyznacza pewien cel, do którego się dąży. Po drugie daje rynkom sygnał i wyzwala w nich większe poczucie bezpieczeństwa. Nic tak nie jest potrzebne rozwijającej się gospodarce jak kapitał, który to bezpieczeństwo bardzo ceni. Przekłada się ono jednocześnie na zwiększenie inwestycji jak również na tańsze kredytowanie budżetu obligacjami. Optymistyczne patrzenie jest więc potrzebne, ale nie może być uzasadnieniem do oderwania się od realnego świata. Tymczasem minister Rostowski założył na siebie nie tylko różowe okulary, ale też mokasyny, poncho i wielki pióropusz i swoim niezgrabnym tańcem próbuje zaklinać rzeczywistość. Wiele osób zwracało na to uwagę już rok temu. Dziś, myślę że bez satysfakcji, Przewodniczący SLD Leszek Miller może powiedzieć: A nie mówiłem?
Pierwsze czytanie budżetu na 2013 - wystąpienie Klubu SLD
Ignoranci
Oprócz bezpośrednich komentarzy o nierealnych założeniach budżetowych, krytyki ze strony wielu autorytetów w dziedzinie ekonomii i finansów, sygnały pogarszającej się sytuacji płynęły do rządu i Ministerstwa Finansów dużo wcześniej, bo już od początku roku.
Bezrobocie w lutym sięgnęło za rządów PO historycznego maksimum 14,4%. To jest dokładnie 2 mln 330 tyś ludzi w wieku produkcyjnym pozostających bez pracy. Nie trzeba być po studiach ekonomicznych, a wystarczy jedynie zastosować logikę by stwierdzić, że gdy mniej osób pracuje, a nie nastąpiło odkrycie na miarę maszyny parowej, to produkt krajowy brutto nie będzie rósł dynamicznie, o ile w ogóle. Dodatkowo wysokie bezrobocie przekłada się na spowolnienie wzrostu zarobków, a to z kolei bezpośrednio wpływa na wysokość konsumpcji wewnętrznej. W takich warunkach PKB nie może rosnąć. Kłamstwo rządowych założeń zostało obnażone przez Komisję Europejską w raporcie na temat deficytu sektora finansów publicznych. Zestawienie raportu z wypowiedzią Ministra Finansów po głosowaniu ustawy budżetowej jednoznacznie podważa jego kompetencje.
Rostowski: To budżet bezpieczeństwa
Jest taka chińska anegdota: jeśli jedna osoba mówi Ci, że masz ogon, zignoruj to, jeśli powiedzą to dwie osoby, to obróć się i sprawdź czy masz ogon, jeśli trzy, to nawet nie musisz się obracać. Ogon masz z pewnością.
Skoro stwierdzeń nikt z rządu już nie słucha, ja tylko zapytam: Panie Premierze, czy wie pan, że ma pan długi ogon? A właściwie to ogon długu?
Amatorzy
Jan Vincent Rostowski z niebywałą arogancją nie przyjmuje do siebie argumentów jakoby to on mógł popełniać błędy. Przybiera twarz dziecka, które właśnie włożyło kij w szprychy koła roweru, na którym jechał kolega i obwiania go za to, że ten się wywalił. Wskazywanie kryzysu strefy euro, jako przyczyny zaistniałej sytuacji, nasuwa pytania o zasadność wszystkich konferencje na tle „zielonej wyspy”. Wychodzi na to, że rząd, a tym bardziej Minister Finansów, nie wiedzą jak należy walczyć z kryzysem i dlaczego wtedy wzrost był, a teraz go nie ma. Jedyną walką jaką udało mu się podjąć z bezrobociem w tym czasie, było zatrudnienie w sumie dziewięciu wiceministrów.
Jacek Rostowski tworzy nowe miejsce pracy resort finansow zatrudni 9 wiceministra
Drugim winnym okazała się Rada Polityki Pieniężnej. Obwinianie RPP, chcąc nie chcąc przywołuje w Polsce na myśl sławetne słowa: „Balcerowicz musi odejść” śp. Andrzeja Leppera, który do wirtuozów ekonomii nie należał. Nomen omen ciekawy jestem jak Minister Rostowski poradziłby sobie z konstruowaniem budżetu, mając za Prezesa NBP, takiego neoliberała jak Balcerowicz. Wówczas udało się to profesorowi Kołodce, który dodatkowo załatał, pozostawioną w spadku po innym rządzie prawicowym, „dziurę Bauca”. Dziś z liberalnym profesorem Belką, anty monetarystą, obniżającym sukcesywnie stopy procentowe, z zadaniem stworzenia dobrego budżetu nie radzi sobie obecny Minister Finansów i tworzy swoją własną historię pt.: „dziura Rostowskiego”.
Bo kryzys przyszedł z zewnątrz
Pycha idzie przed upadkiem
Zarozumiałość przekonań, brak pokory, nieumiejętność przyznania się do błędów, niechęć do cudzych propozycji, pomijanie konsultacji, negowanie z góry rozwiązań opozycji, zacietrzewienie w swojej nieomylności, bezczelne unikanie odpowiedzialności, tym dzisiaj jest Ministerstwo Finansów i cała Platforma Obywatelska. Podniesienie wieku emerytalnego, zwiększenie podatku VAT, wprowadzenie rocznego okresu rozliczeniowego czasu pracy, mimo tak bolesnych zmian i poświęcenia, jako obywatele nie możemy mieć poczucia bezpieczeństwa finansów państwa. Próba zawieszenia progów ostrożnościowych to sygnał, że Premierzy Tusk i Rostowski przestali panować nad sytuacją. Pozostaje tylko nadzieja, że w myśl zasady: „Pycha idzie przed upadkiem”, obecna ekipa rządząca szybko zostanie pozbawiona władzy i decydowania o codziennym życiu nas wszystkich, żebyśmy nie musieli dalej tańczyć nad ogniskiem tak, jak szaman Rostowski zapuka w bębenek.