poznanianka.blogspot.com

​Niedawno moja znajoma zwróciła się do mnie z prośbą, abym poleciła jej kilka miejsc w Poznaniu wartych odwiedzenia. Akurat przyjeżdżała na weekend z rodziną i chciała w przyjemny sposób urozmaicić im i sobie czas (unikając przy tym strefy muzealno-zabytkowej). Przyznam, że miałam niemały problem z wymyśleniem czegoś ad hoc. No bo co? Stary Browar, Stary Rynek? Może spacer Cytadelą i wizyta w Katedrze? Zbyt zwyczajnie. Propozycje miały być niesztampowe, a ja zdałam sobie sprawę, że w moim mieście, które stroi się w piórka nazywając enklawą kultury i „miastem know-how” - zazwyczaj nic ciekawego się nie dzieje! No cóż… nie pozostało mi nic innego, jak sporządzić listę miejsc, które chętnie odwiedzam – sama, z rodziną lub przyjaciółmi. I z całą odpowiedzialnością mogę je zarekomendować. Zaznaczam z góry, że nie jest to artykuł sponsorowany :)

REKLAMA
1) Stary Browar, ul. Półwiejska 32
Wiem, wiem, nie jestem w tym wyborze oryginalna, ale nic nie poradzę, że uważam to miejsce za swoiste logo Poznania. Jest to jedyne tak wyjątkowe centrum handlu i sztuki, które zaspokaja moje (i nie tylko) potrzeby konsumpcyjne, kulinarne, a bywa że i kulturalne. Żyjąc w pośpiechu, od spotkania do spotkania, staram się maksymalnie oszczędzać czas na rzeczach błahych. Nie lubię biegać bezmyślnie po sklepach ani stołować się w zatłoczonych knajpach. W Starym Browarze mam wszystko na wyciągnięcie ręki. Moje ulubione sklepy i restauracje. Za szczególnie godne polecenia uważam trzy restauracje (nota bene sąsiadujące ze sobą na Dziedzińcu Sztuki): Piano Bar, Weranda Lunch&Wine oraz Filigrando. Wszystkie trzy mogą poszczycić się smacznym jedzeniem i doskonałą atmosferą. Często umawiam się tam na spotkania, szybkie lunche przy pysznym soku i sałatce.

2) Galeria YES. ul. Paderewskiego 7
​Klimatyczna Galeria YES to połączenie sklepu oraz galerii w której można przyjemnie spędzić czas i zaspokoić swoje estetyczne pragnienia. Poza tym, jest to przede wszystkim świetna alternatywa dla młodych, utalentowanych artystów - projektantów biżuterii artystycznej, którzy w większości dopiero raczkują na polskim rynku i chcieliby zaprezentować się szerszemu gremium. Można tam znaleźć prawdziwe unikaty wykonane w niekonwencjonalny sposób – z nietypowych kruszców, w fantazyjnych kształtach.

3) Restauracja Fidelio , ul. Garbary 50
​Ukochana restauracja moich Dzieciaków. To już nasza mała rodzinna tradycja, że jadamy w niej co najmniej raz/dwa razy w miesiącu. Jeśli tak jak ja, lubią Państwo włoską, nieprzekombinowaną kuchnię, to mogę śmiało polecić właśnie to miejsce. Serwują tam jedną z lepszych pizz w mieście, na cienkim, delikatnym cieście – jest naprawdę pyszna! Już na samą myśl robię się głodna :)
4) Cucina ul. Wyspiańskiego 26a
​Restauracja Cucina przy City Parku to miejsce wprost idealne, jeśli planujemy długie spotkania ze znajomymi. Wyśmienite wina, smaczne jedzenie i spokojna atmosfera sprzyjają błogim chwilom relaksu. Ogromnym atutem restauracji jest spora „winoteka”, składająca się z butelek przeróżnego pochodzenia i zapachu. Nie ukrywam, że jestem dość wybredna jeśli chodzi o wina, dlatego bez wahania uznaję to miejsce za mojego faworyta w Poznaniu.
​Cucina to nie tylko restauracja, ale również delikatesy, w których możemy kupić większość składników, na bazie których powstały serwowane dania oraz wina.
5) Sakana Sushi Bar, ul. Wodna 7/1 (przy Starym Rynku)
​Polecam to miejsce wszystkim wielbicielom japońskiego specjału. Mimo, że w Poznaniu powstało ostatnio sporo „suszarni”, to ja od lat jestem wierna tylko Sakanie. Serwowane jedzenie jest na bardzo wysokim poziomie – obfite, dobrej jakości, aromatyczne i rewelacyjnie podane. Przyznaję, że sushi-masterzy to prawdziwi geniusze, jeśli chodzi o umiejętności smakowe i wizualne! Uwielbiam obserwować jak przygotowują posiłki bezpośrednio przy gościach. Nie czuję wtedy żadnego dystansu, a co najważniejsze – widzę dokładnie, jak przyrządzane jest moje ulubione sushi: krewetka w tempurze czy pieczony łosoś w omlecie na słodko.
6) Gospoda Młyńskie Koło. ul. Browarna 37
​Urocza lokalizacja, swojski klimat, porządne, syte jedzenie. Gospoda Młyńskie Koło to kolejne miejsce do którego lubię zapraszać rodzinę oraz znajomych na wspólne biesiadowanie. Menu to kwintesencja regionalnej, staropolskiej kuchni – karta sporządzona jest z wyjątkową dbałością o każdy detal, same nazwy dań (uwaga: znajomość gwary poznańskiej pożądana :) )powodują, że od samego czytania nabieramy apetytu.
​Wnętrze lokalu to prawdziwa gratka dla wielbicieli rustykalnych, folklorystycznych klimatów. Z tyłu gospody znajduje się piękny ogród z widokiem na sąsiadujący staw – latem, to fajne miejsce dla zabaw dla dzieci.
7) SPA_larnia&HOT_elarnia. ul. Morenowa 33, Puszczykowo
​Kiedy już się najemy i napijemy do syta, warto zadbać o nasze ciało i dobre samopoczucie. W podpoznańskim Puszczykowie mieści się fantastyczny hotel oraz spa, w którym możemy skorzystać z wielu zabiegów upiększająco-relaksacyjnych, popływać w basenie, odprężyć się w saunie. Wielką zasługą tego miejsca są niewątpliwie oryginalne wnętrza – dość proste i minimalistyczne, aczkolwiek wprowadzające w tak bardzo czasami pożądany stan relaksu i ukojenia. Gdybym miała sporządzać listę miejsc, gdzie najlepiej się odprężyć, dodałabym jeszcze Spa w Hotelu Andersia, gdzie nie brakuje fantastycznych, relaksujących masaży.
8) Tapas Bar.
​Warto tu przyjść, aby poczuć ducha Hiszpanii w centrum Poznania. Lubię to miejsce, bo pulsuje pozytywną energią w gorącym klimacie latino. Restauracja specjalizuje się w kuchni hiszpańskiej – tapasach, owocach morza, rybach, krwistych stekach etc. W lokalu znajduje się również klub, w którym - mimo że bywam rzadko - zawsze dobrze się bawię!

9) Obiekt Sportowy Warty Poznań czyli tzw. „Ogródek” :), ul. Dolna Wilda 12
​Nie byłabym sobą, gdybym nie zarekomendowała jedynego takiego miejsca w Poznaniu, gdzie spotykają się największe emocje, energia, rywalizacja i duch walki! Mowa oczywiście o stadionie Warty Poznań, potocznie zwanym „Ogródkiem” :) Przed nami obfitująca w emocje runda wiosenna. Gorąco zachęcam wszystkich – nawet największych futbolowych sceptyków – aby wybrali się na mecz z rodziną, ze znajomymi. Jako ambasadorka akcji „Stadiony dla Kobiet” propaguję bezpieczne emocje podczas meczów i dbam o to, by każde spotkanie było dla wszystkich (mając na uwadze szczególnej kobiety i dzieci) przede wszystkim frajdą, a nie okazją do agresywnej i wulgarnej przepychanki.
​P.S. Pierwszy mecz z Arką Gdynia gramy już 9 marca :) Gorąco zapraszam !
​Na koniec pozwolę sobie na małą dygresję. Kocham swoje miasto i widzę w nim naprawdę ogromny potencjał. Niemniej jednak jestem często zawiedziona, że tak niewiele ma mi do zaoferowania. Mam tu na myśli przede wszystkim wydarzenia towarzyskie, kulturalne, organizowane na większą skalę.
Jakiś czas temu zastanawiałam się dlaczego gwiazdy światowego formatu omijają Poznań. Rihanna pojedzie do Gdyni, Justin Bieber, Green Day, System of A Down do Łodzi, Depeche Mode, Beyonce, Lana Del Rey do Warszawy, Sting do Oświęcimia, a Steve Vai do Wrocławia. O, pardon! Jest szansa, że w Poznaniu po raz kolejny zagra Feel. Zespół polski, ale nazwa zagraniczna, więc w sumie nie powinnam narzekać…
​Dobrze, że powstało kilka inicjatyw, które ratują wizerunek miasta. Jedną z nich jest odbywający się latem Festiwal Transatlantyk – Międzynarodowy Festiwal Filmu i Muzyki, którego założycielem jest kompozytor i zdobywca Oscara Jan A.P. Kaczmarek. Jest to niewątpliwie impreza wysokiej klasy, która umożliwia sporej grupie poznaniaków kontakt z kulturą i twórczością inspirujących artystów. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby miasto swoim patronatem objęło więcej takich i podobnych wydarzeń oraz w sposób konkretny zachęcałoorganizatorów do dalszych wysiłków i potencjalnych sponsorów do większej hojności.
Niedawno rozmawiałam z dziennikarką jednej z poznańskich gazet. „Off the record” powiedziała mi, że do muzeów nie chodzi, bo od lat smutni kustosze siedzą na tych samych krzesłach obok tych samych eksponatów. Oferta muzeów w mieście nie zachwyca. Nieco wyższy poziom trzymają teatry – one jednak mogą liczyć na pokaźne, miejskie dotacje. Teatrów w Poznaniu mamy dwadzieścia, klubów piłkarskich na szczeblu krajowym – dwa. W stolicy Wielkopolski uważa się, że tych drugich dotować w ogóle nie warto. To już jednak temat na dłuższy elaborat.
Z drugiej strony, jedna z moich znajomych twierdzi: "lubię Poznań- cisza, spokój, nic się nie dzieje... Miasto stworzone do mieszkania i odpoczynku, mnie to pasuje". Podzielacie jej zdanie? Jak wygląda to w Waszych miastach?