wp.pl

W katastrofie smoleńskiej zginęli przedstawiciele wszystkich środowisk politycznych w Polsce. Do bieżących rozgrywek wykorzystuje ją tylko Prawo i Sprawiedliwość. Cyniczna gra prezesa i jego kolegów jest tym bardziej smutna, że w katastrofie zginął jego brat.

REKLAMA
Kiedy przypadkiem obejrzałam dziś rano fragment transmisji z pisowskich obchodów, dotarło do mnie, że to chyba jedyny taki przypadek na świecie, w którym osobę zmarłą wspomina się nie na cmentarzu, ale w miejscu pracy.
Co do faktów, każdy zdrowo myślący człowiek ma to już dawno poukładane. Samolot w ogóle nie powinien wylatywać tego dnia z Warszawy, a jak już wyleciał, to nie powinien nawet próbować lądować w Smoleńsku, tylko na lotnisku zapasowym. Ktoś na pokładzie jednak decyzję o lądowaniu podjął, no i skończyło się jak się skończyło. Tragicznie.
Taki stan rzeczy potwierdziła Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, w składzie której znajdują się najlepsi polscy specjaliści w dziedzinie badania wypadków. Ludzie, którzy całe swoje życie zawodowe poświęcili lotnictwu. Tymczasem PiS naprzeciw polskim ekspertom wystawił instruktora harcerskiego, absolwenta Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego, autora pracy magisterskiej pt. "Hierarchia władzy a struktura własności ziemskiej w Tawantinsuyu w pierwszej połowie XVI w.".
No i zaczął się cyrk smoleński, który trwa do dziś. Dobijanie rannych, hel, sztuczna mgła, trotyl, wyciek z silnika, wybuch z przodu, wybuch z tyłu, wybuch w powietrzu. Najbardziej prawdopodobny jest jednak wybuch w głowie Macierewicza, a być może nawet samego prezesa Kaczyńskiego.
Z narodowej tragedii, która dotknęła wszystkich i która zjednoczyła na chwilę całą Polskę, dwaj panowie zrobili pośmiewisko na cały świat. Te comiesięczne marsze i wygadywane głupoty przejadły się większości Polaków, w tym i mnie. To już jest po prostu niesmaczne. PiS karmi jednak cynicznie swój elektorat, wykorzystując jego naiwność i słabość. My się na to będziemy oburzać, media wszystko relacjonować i w ten sposób cyrk smoleński będzie niestety jeździł – cytując klasyka – do końca świata i jeden dzień dłużej.
A ja bym chciała, by przestał.