
Temat obniżenia wieku wyborczego przewija się coraz częściej w deklaracjach polityków. To jest dobra idea, tylko warto ją zrealizować mądrze. Ciekawą koncepcję propaguje od lat Andrzej Dominiczak, prezes Towarzystwa Humanistycznego.
REKLAMA
Idea Andrzeja Dominiczaka polega na egzaminie obywatelskim, który można by zdawać już od szesnastego roku życia. W ten sposób osoby chcące głosować przed osiągnięciem osiemnastki, mogłyby to robić. Osoby nie zdające żadnego egzaminu nadal otrzymywałyby automatycznie prawa wyborcze po skończeniu osiemnastki.
Możliwość szybszego włączenia się w demokrację za pomocą egzaminu zachęcałaby wielu młodych Polaków do postawy obywatelskiej. Sądzę, że „milcząca większość” nigdy nie głosująca w polskich wyborach ulegałby w ten sposób znacznemu uszczupleniu, z korzyścią dla naszego kraju i dla demokracji.
Dziś możliwość wzięcia udziału w wyborach jest traktowana przez sporą część naszego społeczeństwa jako niepotrzebny problem i zawracanie głowy. Choć jest to prawo obywatelskie, które odbiera się wyłącznie groźnym przestępcom, nasi rodacy i nasze rodaczki nie traktują go jako przywileju. Gdyby w liceach była możliwość zdania egzaminu pozwalającego na szybszy udział w wyborach, w oczach ludzi zdających taki egzamin prawo wyborcze urosłoby do tego, czym w zasadzie jest – do rzeczywistej możliwości wpływania na losy kraju.
Egzamin wyborczy musiałby być starannie opracowany. Nie mogłoby być w nim żadnych nacisków ideologicznych. Moim zdaniem powinien przede wszystkim sprawdzać podstawową wiedzę z dziedzin takich jak politologia, ekonomia, prawo, historia i socjologia. Egzamin nie powinien być trudny, ale powinien sprawdzać samodzielne myślenie i podstawowe zrozumienie dla procesów ekonomicznych, dla historii demokracji, dla tego jak stanowi się prawa, dla tego, czym jest społeczeństwo oraz różnorodne systemy polityczne.
W egzaminie nie powinno być żadnych pytań premiujących sympatie polityczne – czy to prawicowe, czy to lewicowe, czy to socjalistyczne, czy to kapitalistyczne, czy to socjalne, czy to neoliberalne. Zdający egzamin powinien po prostu ukazać, że zrozumiał na najbardziej podstawowym poziomie mechanizmy jakimi rządzą się gospodarka, demokracja, prawo, polityka i reakcje społeczne.
Egzamin obywatelski powinni przygotować specjaliści w swoich dziedzinach we współpracy z najlepszymi nauczycielami i wykładowcami uniwersyteckimi. Powinien być apolityczny.
Sądzę, że ten pomysł miałby dużą siłę promowania aktywnego udziału w demokracji i chroniłby ludzi przed tanim populizmem. Jako, że byłby zupełnie dobrowolny (nikt nie miałby obowiązku do niego przystępować) i obiecywałby trochę, ale nie bardzo wiele (tylko o 2 lata szybsze zyskanie praw wyborczych), stanowiłby on po prostu kuźnię odpowiedzialnych i aktywnych wyborców, których nam trochę w Polsce brakuje.
Być może warto by w tym egzaminie zawrzeć też kilka pytań dotyczących metod PR i sposobów na manipulowanie wyborcami. Sądzę, że zetknięcie się z tą problematyką w młodości uczyniłoby nasze społeczeństwo bardziej niezależnym, wolnym i odpornym na manipulacje.
Gdy Andrzej Dominiczak po raz pierwszy przedstawiał swój pomysł, internet dopiero raczkował i w związku z tym otrzymał on dość znaczącą liczbę papierowych listów od młodych ludzi, wyraźnie zainteresowanych tym pomysłem. Dziś zachęca do komentarzy w sieci. Oto wywiad z nim dotyczący egzaminu obywatelskiego, gdzie szerzej przedstawia ten pomysł:
