Dziś kolejny marsz Wolnych Konopi. Wczoraj klub RP złożył w Sejmie projekt ustawy o klubach konopnych.

REKLAMA
To po prostu próba zalegalizowania upraw konopi na własny użytek wśród osób pełnoletnich. Kolejna próba zmiany polityki narkotykowej, zmiany polityki społecznej, próba odebrania mafii dochodów z handlu marihuaną.
Pewnie będzie to kolejna próba skazana na niepowodzenie. Ale będziemy próbować aż do końca, czyli do realnej zmiany. Marsze, podpisy pod projektami to nasz sposób na debatę o budowaniu innego społeczeństwa. Społeczeństwa nieopartego na zakazach, przemocy, kontroli, lecz społeczeństwa otwartego dialogu, edukacji. W takich sprawach już sama droga, sam trud jest celem. Jest wartością.
Ktoś, nie jeden, zapyta - czy to jest sprawa najważniejsza dziś w kraju? Jest kryzys, jest bezrobocie , jest dogorywająca Platforma, są wyzwania wobec zmieniającej się Unii Europejskiej i wiele innych, bardzo ważnych spraw, a my wciąż o marihuanie?
Otóż w ostatnich tygodniach przedstawiliśmy wiele projektów ustaw. Może wręcz za dużo.
Reforma rolna, pakiet "Ruchu Młodych", ustawy gospodarcze dotyczące przedsiębiorczości. Mamy strategię powrotu Polski na szybką ścieżkę wzrostu gospodarczego. I będziemy te wszystkie projekty promować. Choć są one trudniejsze i mniej przyciągają uwagę mediów. Jednak sprawa legalizacji marihuany to nie tylko rozwiązanie problemu ogromnej konsumpcji konopi w Polsce. Nie tylko problem potencjału gospodarczego upraw konopi, ale przede wszystkim szansa na budowanie innego społeczeństwa. Ważniejsza nawet niż związki partnerskie. W podejściu do tego problemu widać bowiem nie tylko uprzedzenia i fobie, ale bezwładność państwa i jego elit. Milion Polaków używa niezgodnie z naszym prawem marihuany. Używa od lat. I nasza administracja nie potrafi w żaden sensowny sposób zareagować na ten stan rzeczy. Jakbyśmy ślepi byli, albo udawali ślepych.

logo