REKLAMA
W pięknym opowiadaniu "Wenecja" z lat 30 - tych Sándora Máraia Wenecja jest opisana między czwartą a piątą nad ranem. To Wenecja bez makijażu, uchwycona gdy się nie pokazuje - niczym stara aktorka w garderobie po przedstawieniu. Wenecja przyłapana na odpoczynku, Wenecja prawdziwa, autentyczna. Taka jaka jest dla siebie.
Kto wie, czy w czasach totalnego turyzmu nie jest to jedyna sensowna strategia, aby doświadczyć czegoś innego w podrózy. Przemysł turystyczny daje nam bowiem iluzję - widokówkę, a nie realną rzeczywistość. Żeby dostać się do właściwej rzeczywistości, musimy porzucić oznakowane trasy, muzea, hotele. To wcale niemały wysiłek. Wyzwanie rzucone turyzmowi.