Kiedyś Polską politykę odróżniało od innych w regionie to, że na czele państwa stali politycy propaństwowi i nawet gdy popełniali błędy jak Balcerowicz, czy Mazowiecki to wiadomo było, że chodzi im o kraj. Od dawna już tak nie jest.
REKLAMA
Miller, Kaczyński, Tusk przez ostatnie 12 lat rządzili w Polsce. Byli premierami. Nie przeszkadzało im specjalnie funkcjonowanie OFE, które tak dziś krytykują. Kaczyński uważa to za przekręt ćwierćwiecza, Miller za organizację mafijną, a Tusk za coś, co trzeba znacjonalizować. Przez te wszystkie lata nie zrobili nic, aby naprawić system emerytalny. Zdumiewająca obłuda. Pewnie dalej nic by się nie działo z systemem, gdyby się sam nie zawalił.
Według analiz wewnętrznych ZUS-u w 2025 roku firma przestanie być wypłacalna. Już dziś dopłacamy do ZUS-u z budżetu ponad 50 mld rocznie -prawie jedną trzecią zobowiązań! Czeka nas więc, tak czy inaczej, likwidacja ZUS i finansowanie emerytur z budżetu.
Tymczasem jakąś alternatywą miało być OFE. Jednak też głownie przynosi straty ludziom, a zyski mają tylko właściciele funduszy. Zamiast uzdrowić OFE i wprowadzić emeryturę obywatelską finansowaną z budżetu, powszechną, taką samą dla każdego, to rząd osłabił, a praktycznie zniszczył OFE i wrzucił pieniądze do bankrutującego ZUS-u. Tylko po to aby przetrwać najbliższe dwa lata.
W debacie sejmowej padały mocne słowa: że to kradzież oszczędności, eutanazja OFE, grzebanie systemu emerytalnego. To wszystko prawda, choć zdarzyło się chyba coś więcej. Cała klasa polityczna została złapana na gorącym uczynku. To zaiste klasa, ale próżniacza.
