Na naszych oczach upada ostatni bastion kościoła katolickiego - niewolnicza eksploatacja wiernych.

REKLAMA
logo

Kościół Katolicki w Polsce jest w fundamentalnym kryzysie. Tylko 45 procent Polaków chodzi często do kościoła. To zasadnicza zmiana w porównaniu z latami wcześniejszymi, bo bywało 65 procent! Ponad 70 procent Polaków nie wierzy w zasadnicze dogmaty wiary: zmartwychwstanie, cudowne poczęcie, ducha świętego. Zdecydowana większość nie stosuje zaleceń Kościoła w życiu codziennym. Powszechnie stosowane są: środki antykoncepcyjne, seks przedmałżeński, rozwody, zdrady, oszustwa, kradzieże, zabójstwa i niemiłowanie bliźniego. Kościół jest dziś ideologiczną wydmuszką opętaną sprawami seksu i szatanem gender. I tylko związki aparatu władzy z Kościołem powodują, że to się jeszcze ostatecznie nie obnażyło. Kryzys moralny i przywódczy Kościoła jest osłabiany ogromnym wsparciem ze strony państwa - wsparciem finansowym kościoła . Dlatego to wciąż działa.
Podstawą trwania Kościoła pomimo tego kryzysu są bowiem ulgi finansowe, dotacje budżetowe oraz darmowa praca wiernych. To się jednak też skończy! W Polsce odbyła się w latach 2011-2013 istotna dyskusja dot. finansów Kościoła i choć wciąż utrzymywane są wysokie dotacje, to wreszcie chociaż już nie rosną! Dyskusja została wywołana (trzeba o tym przypominać!) przez Twój Ruch, a wcześniej Ruch Palikota.
Tymczasem spada liczba wiernych i liczba chętnych do pracy za darmo na rzecz kościoła. To już dziś powoduje ogromne problemy w setkach parafii. A będzie tylko gorzej. Pedofilia, nałogi, hazard, seks - to wszystko podważyło autorytet księży i ich zdolność wymuszania na wiernych pracy. Najbliższe lata będą przełomowe. Pierwsze parafie znajdą się na krawędzi bankructwa i będą zamykać kościoły. To uruchomi lawinę.
Koniec jest bliski, stąd ta rozpaczliwa próba wywołania pozornego konfliktu wobec gender, aby znów wymusić koncesję na moralność na swoją rzecz. Kościół jednak nie rozumie, że te wszystkie strachy przed nauką o gender to jest język, który śmieszy. Kościół się ośmiesza, a biskupi wychodzą na troglodytów, przy których nawet Macierewicz to człowiek umiaru. I ten śmiech, to powszechne politowanie wobec tych anachronicznych poglądów, to jest coś co ostatecznie zabija kościół.