Być może kryzys na Ukrainie jest ostatnią szansą na to, aby Europejczycy zrozumieli, że głębsza integracja Unii jest koniecznością. To co jest dziś, to wygląda dość mizernie.
REKLAMA
Unia jest ogrywana przez Rosję, gdyż jest niezdolna do szybkiego działania. Unia nie ma armii i nie może niczego zrobić bez USA. Unia gubi się w procedurach, gdy tymczasem Rosja zajmuje Krym. Unia zajmuje stanowisko, a Rosja Ukrainę. Niestety.
Co robić zatem?
UE musi stać się podmiotem politycznego działania z rządem, prezydentem z uprawnieniami, armią, wspólną walutą. Zanim do tego dojdzie, czeka nas kryzys ukraiński. I musimy mu podołać w warunkach Unii słabej i zdezorganizowanej.
Trzeba Rosji uświadomić, że to nie żarty. Trzeba wymusić na amerykanach dostawy taniego gazu łupkowego, a Rosji zagrozić spadkiem rentowności i kryzysem budżetu. To drastyczne, ale tylko takie działania zmuszą Rosję do rewizji własnych działań. Trzeba też udzielić pomocy wojskowej Ukrainie. I przedstawić wyraźny plan finansowy. Polska przez lata wysyłała wojska na prośbę Amerykanów do Afganistanu i Iraku. Wydawaliśmy miliardy złotych na rzecz tych misji, więc teraz potrzebujemy ze strony sojuszników wsparcia. Rosja musi odczuć, ze sankcje będą.
UE musi stać się podmiotem politycznego działania z rządem, prezydentem z uprawnieniami, armią, wspólną walutą. Zanim do tego dojdzie, czeka nas kryzys ukraiński. I musimy mu podołać w warunkach Unii słabej i zdezorganizowanej.
Trzeba Rosji uświadomić, że to nie żarty. Trzeba wymusić na amerykanach dostawy taniego gazu łupkowego, a Rosji zagrozić spadkiem rentowności i kryzysem budżetu. To drastyczne, ale tylko takie działania zmuszą Rosję do rewizji własnych działań. Trzeba też udzielić pomocy wojskowej Ukrainie. I przedstawić wyraźny plan finansowy. Polska przez lata wysyłała wojska na prośbę Amerykanów do Afganistanu i Iraku. Wydawaliśmy miliardy złotych na rzecz tych misji, więc teraz potrzebujemy ze strony sojuszników wsparcia. Rosja musi odczuć, ze sankcje będą.
Całe szczęście, że to nie Kaczyński jest dziś premierem, bo pewnie już bylibyśmy na wojnie i we Lwowie. A tu chodzi nie tylko o nasze reakcje samodzielne, ale o mobilizację całego świata. Jeśli przekonamy sojuszników, to wygramy. A jeśli sami się porwiemy na interwencję, to przegramy.
