Pokolenie Erasmusa, które łączy dziś brak nadziei na lepsze jutro, to generacja mająca świadomość, iż kończy się świat, jaki znamy. Zarazem jest to bodaj jedyne dziś pokolenie, które żywi przekonanie, że trzeba zacząć budować inny świat. Jeśli inna, lepsza Europa jest możliwa, to tylko dzięki pracy i zaangażowaniu pokolenia Erasmusa. Dlatego, eurokraci, ręce precz od Erasmusa!
REKLAMA
1.
Wiadomość, że trzeba zlikwidować unijny program stypendialny Erasmus, gruchnęła niczym grom z jasnego nieba. Dlaczego? Krótko: Unia Europejska w kryzysie, brak pieniędzy!
Wiadomość, że trzeba zlikwidować unijny program stypendialny Erasmus, gruchnęła niczym grom z jasnego nieba. Dlaczego? Krótko: Unia Europejska w kryzysie, brak pieniędzy!
Trzeba zatem ciąć wydatki, a więc zamykać tak ekstrawaganckie projekty, jak Erasmus. Co to jest, żeby płacić z unijnej kasy na stypendia młodych Europejczyków, którzy tyko - jak wieść gmina niesie - spędzają ten czas i tak na zabawie oraz balangach.
Ale, zapytajmy z drugiej strony: czy konferencje, debaty i wyjazdy studyjne eurokratów, plus koszt ich obsługi, finansowany z naszych podatków, lepiej służą jedności Unii niż fundowanie młodym ludziom stypendiów?
2.
Być może zostanę posądzony o "mentalność spiskową", ale to - iż w ogóle głośno pomyślano, by zlikwidować Erasmusa - jest "znakiem czasu".
Być może zostanę posądzony o "mentalność spiskową", ale to - iż w ogóle głośno pomyślano, by zlikwidować Erasmusa - jest "znakiem czasu".
Otóż program Erasmus tworzył, poprzez wspólnotę losu, pokolenie ludzi, którzy doświadczenie zjednoczonej Europy wyssali z mlekiem matki. To pokolenie, które poznawało różnorodność Europy - od rzeczywistości politycznej po sferę religijną - przez osobiste kontakty. To pokolenie, które uczyło się żyć tanim kosztem, gdyż otrzymywało właśnie niskie stypendia.
Ale najważniejsze jest to, że jest to pokolenie, które dziś określa się mianem "pokolenia straconego" - pokolenia, które nie ma pracy, i któremu europejscy politycy wprost mówią, że winno zacząć wyznawać zasadę: „Jutro będzie takie, jak dziś. Tylko gorsze”.
Krótko: jest to pokolenie, że któremu systematycznie i stanowczo odbiera się nadzieje na lepsze jutro.
3.
Można, nie narażając się na zarzut uproszenia, postawić chyba znak równości między pokoleniem Erasmusa a Oburzonymi. To przecież ci sami ludzi, którzy kończąc studia, od razu zasilają obóz bezrobotnych. I buntowników!
Można, nie narażając się na zarzut uproszenia, postawić chyba znak równości między pokoleniem Erasmusa a Oburzonymi. To przecież ci sami ludzi, którzy kończąc studia, od razu zasilają obóz bezrobotnych. I buntowników!
Europejscy eurokraci słusznie skądinąd doszli więc do wniosku, że - jeśli chcemy odłożyć bunt w czasie - należy skończyć z finansowaniem nauki ludzi, którzy i tak wychodzą na place naszych miast, by okazywać niezadowolenie. Którzy i tak domagają się zmiany systemu tak, by to nie rynek decydował o ich wartości i przydatności. Którzy zaczynają odmawiać brania udziału w wyścigu szczurów. I którzy domagają się większej solidarności.
Pokolenie Erasmusa, a więc ludzi młodych od Grecji po Warszawę, które łączy dziś brak nadziei na lepsze jutro, to generacja mająca świadomość, iż kończy się świat, jaki znamy. Zarazem jest to bodaj jedyne dziś pokolenie, które żywi przekonanie, że trzeba zacząć budować inny świat.
Jeśli inna, lepsza Europa jest możliwa, to tylko dzięki pracy i zaangażowaniu pokolenia Erasmusa. Dlatego, eurokraci, ręce precz od Erasmusa!
