Zaszczyt spotkał mnie wielki. Moja śląskość doczekała się surowej weryfikacji. Poświęcił jej uwagę nie byle kto, bo sam profesor Wojciech Roszkowski z Warszawy. Były eurodeputowany PiS wybrany w województwie śląskim.
REKLAMA
Pan profesor, autor cenionych podręczników historii, do górnośląskich dziejów serca nie ma. Podczas jednego ze spotkań w Katowicach przed paru laty zdarzyło mu się parę lapsusów. „Śląsk w zaborze pruskim” czy teza o sile śląskiej endecji – pomylonej z chadecją – w międzywojniu, nie sprzyjają postrzeganiu naukowca jako znawcy przeszłości regionu. Znacznie pewniej pan profesor czuje się w rozstrzyganiu kto jest Ślązakiem - tu i teraz. W wywiadzie udzielonym panom Karnowskim oznajmił, że Gorzelik to „Ślązak przyszywany” co to „w swej działalności przypomina panią Erikę Steinbach, która przedstawia się jako wypędzona, choć urodziła się jako córka niemieckiego oficera w mieszkaniu po wypędzonych Polakach na rdzennie polskich terenach”.
Sama teza nowa nie jest. Anonimowi internauci już dawno dokonali demaskatorskiego odkrycia, że rodzice Gorzelikowej matki sprowadzili się na górnośląską ziemię „za starej Polski”, więc wnuk ich pokrojcowany, choć z ojca Ślązaka w Zabrzu zrodzony, sam miana Ślązaka niegodzien. Tym razem jednak osąd ten wsparty został profesorskim autorytetem. I cóż mnie począć teraz z tym brzemieniem wykluczenia ze śląskiej społeczności. Moja kondycja równa się tej, jaka stała się udziałem „żydowskich mieszańców pierwszego stopnia”, zwanych potocznie Halbjude, którym strażnicy rasowej czystości odmawiali prawa do umierania w okopach za Führera i Vaterland. Profesorskie sito okazuje się niemniej gęste niż to rodem z Rassenamtu.
Przodkowie moi – choć gnili gdzieś wśród pruskich błot za kajzera na chwałę Rzeszy – dla „prawdziwych Niemców” pozostawali „Polaken”. Inni członkowie familii zmitrężyli życie, by zmazać piętno „Szwaba”, którym naznaczyli ich „prawdziwi Polacy”. A mnie niebodze już nawet Ślązakiem mienić się nie wolno. Jedyna pociecha z Tuwimowego „Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba”, które zawsze na śląską modłę sparafrazować mogę. Przypominając inne słowa mistrza:
I tem aryjskie rzeczoznawce,
wypierdy germańskiego ducha
(gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
zuchy z Makabi czy Owupe,
i rekordziści i sportowcy,
całujcie mnie wszyscy w dupę.
I tem aryjskie rzeczoznawce,
wypierdy germańskiego ducha
(gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
zuchy z Makabi czy Owupe,
i rekordziści i sportowcy,
całujcie mnie wszyscy w dupę.
