Po ostatnich wystąpieniach posła Macierewicza utwór "Kabaretu pod Wyrwigroszem" jest absolutnie idealnym opisem polskiej rzeczywistości.
REKLAMA
ORZEŁ
Powiewa na różnych sztandarach, od kilkunastu dni w związku z 10 kwietnia sprzed trzech lat. Powoli ta data staje się kolejnym narodowym, rocznicowym wydarzeniem, wchodzi do kalendarza, jest z góry zaplanowana w każdej redakcji - nieźle wypełni tygodniki, będzie leitmotivem stacji informacyjnych. Szefowie mediów patrzeć będą, jak dzięki wydarzeniom tego dnia rosną słupki oglądalności, a te przecież przekładają się na zyski z reklam. Za czas jakiś rocznicowe uroczystości będą koordynowane przez organizatorów tak, żeby trafić do prime time - pamiętając jednak, że należy zaplanować przerwy na reklamę.
Powiewa na różnych sztandarach, od kilkunastu dni w związku z 10 kwietnia sprzed trzech lat. Powoli ta data staje się kolejnym narodowym, rocznicowym wydarzeniem, wchodzi do kalendarza, jest z góry zaplanowana w każdej redakcji - nieźle wypełni tygodniki, będzie leitmotivem stacji informacyjnych. Szefowie mediów patrzeć będą, jak dzięki wydarzeniom tego dnia rosną słupki oglądalności, a te przecież przekładają się na zyski z reklam. Za czas jakiś rocznicowe uroczystości będą koordynowane przez organizatorów tak, żeby trafić do prime time - pamiętając jednak, że należy zaplanować przerwy na reklamę.
Ci biedni obdarci z czci i ubrań ludzie, ich rodziny liczą się o tyle, o ile pasują do właściwego obrazka. Proszę o taki wewnętrzny test - ile nazwisk ekspertów, polityków, naukowców i mecenasów możemy wymienić jednym tchem w związku z tamtym kwietniem, a ile ofiar umiemy wyliczyć jednym tchem (pomijając te parą sztandarowych nazwisk, które nie są przez nas zapamiętane, jako ludzie, tylko sztandary i symbole.)
Za jakiś czas - przy bardziej okrągłej rocznicy - kiedy ze zbiorowej pamięci umkną już prawie całkiem bohaterowie tamtej tragedii, kiedy zostaną jedynie symbole, kiedy w narodowej pamięci zostanie fotografia szczątków samolotu, ktoś przed kolejną kampanią polityczną zacznie zbierać podpisy pod tym, by 10 kwietnia stał się świętem narodowym i wolnym dniem od pracy. Wtedy w pamięci zostanie już tylko orzeł.
RESZKA
Prawie pół miliona odwiedzin zanotował licznik youtuba pod najnowszym występem krakowskiego „Kabaretu pod Wyrwigroszem”. To świetnie zaśpiewany song, który jest pastiszem jednej z najbardziej znanych pieśni Włodzimierza Wysockiego zatytułowanej "Moskwa-Odessa". Dla mojego pokolenia Włodzimierz Wysocki to postać ikoniczna, kultowa (gdybym miał użyć współczesnego języka). Moskwa-Odessa opowiada o odwołanym locie linii Aerofłot z Moskwy do Odessy. Powodem odwołanego lotu jest mgła. Jak w każdym songu Wysockiego historyjka samolotowa jest jedynie pretekstem, by śpiewać o wolności i zniewoleniu, bo czy to, co zacytuję dotyczy tylko lotu z jednego miasta do drugiego ?
RESZKA
Prawie pół miliona odwiedzin zanotował licznik youtuba pod najnowszym występem krakowskiego „Kabaretu pod Wyrwigroszem”. To świetnie zaśpiewany song, który jest pastiszem jednej z najbardziej znanych pieśni Włodzimierza Wysockiego zatytułowanej "Moskwa-Odessa". Dla mojego pokolenia Włodzimierz Wysocki to postać ikoniczna, kultowa (gdybym miał użyć współczesnego języka). Moskwa-Odessa opowiada o odwołanym locie linii Aerofłot z Moskwy do Odessy. Powodem odwołanego lotu jest mgła. Jak w każdym songu Wysockiego historyjka samolotowa jest jedynie pretekstem, by śpiewać o wolności i zniewoleniu, bo czy to, co zacytuję dotyczy tylko lotu z jednego miasta do drugiego ?
Radzili mi - pod inne leć adresy
i nie licz, bracie, że się stanie cud
i co też ci odbiło? Komunikat był z Odessy,
że mgła i na startowych pasach lód.
A w Leningradzie pełna odwilż już,
no a na przykład w takim Tbilisi
ląduje się wśród pól kwitnących róż,
a ja tam nie chcę, mnie ten adres wisi!
i nie licz, bracie, że się stanie cud
i co też ci odbiło? Komunikat był z Odessy,
że mgła i na startowych pasach lód.
A w Leningradzie pełna odwilż już,
no a na przykład w takim Tbilisi
ląduje się wśród pól kwitnących róż,
a ja tam nie chcę, mnie ten adres wisi!
Dla krakowskiego kabaretu ten song stał się powodem, by śpiewając pastisz wykrzyczeć inną mgłę, trotyl, brzozę. Nie umiem jednoznacznie odnieść się do tego występu, choć jest on świetny. Od smoleńskiej katastrofy minęły trzy lata. Wedle moich standardów to nie czas na kpiny i prześmiewki. Artyści mają jednak prawo odnosić się do tego, co dzieje się w przestrzeni publicznej.
Z drugiej strony - prawie pół miliona odwiedzin, więc przecież nie tylko tych, którzy taki sposób mówienia o wydarzeniu sprzed trzech lat uznają za bulwersujący. Widać są wśród nas tacy, którzy mają swoją prawdę i też chcą ją wykrzyczeć. Winni natomiast są Ci, którzy o tragedii nie dają zapomnieć.
Łatwo słuchając tej piosenki popaść w płytki rechot, łatwiej jeszcze wykląć go i na niego napluć. Trudniej o chwilę namysłu i refleksji - cholera - może to właśnie tak trzeba popatrzeć na to, co wokół tamtego wydarzenia narosło? Może czas głośno powiedzieć - dość! To nie miejsce, nie czas i nie powód, żeby ludzkie tragedie wynosić na własne, uszyte z byle jakiego, sztucznego tworzywa sztandary.
