Cechy idealnego lidera łatwo zdefiniować. Historia zna tych, którzy mieli je wszystkie, a mimo to ponieśli klęskę, zna też tych, którzy mimo braku niektórych, odnieśli zwycięstwo. Jarosław Gowin ma wiele cech przywódczych i jeszcze większy apetyt na polityczny sukces. Zgodnie z powiedzeniem Abrahama Lincolna : „Może idę bardzo wolno, ale za to nigdy się nie cofam!” minister podejmuje coraz to nowe wyzwania. Czy jednak obrał właściwy kierunek?
REKLAMA
Odkryto ponad 50 cech wielkich przywódców. Podobno 7 z nich determinuje możliwość zostania liderem. Wystarczy spojrzeć na portrety wielkich wodzów znanych z kart historii i przeanalizować pod ich kątem te cechy. Według psychologów siedem kluczowych cech wielkich przywódców to:
Odwaga, która według W. Churchilla: „Jest główną cnotą, od której zależą wszystkie inne”. Oznacza skłonność do podejmowania ryzyka w realizacji swoich zamierzeń bez gwarancji sukcesów. Jest to najbardziej rozpoznawalna cecha przywódcy. I tak bez dłuższego zastanowienia można za przykład podać wielkiego wodza o niewielkim wzroście, czyli Napoleona Bonaparte. Uważany z jednej strony za jednego z najwybitniejszych mężów stanu, przywódców, strategów wojny, reformatorów ustroju państwowego i prawa, a z drugiej strony – za tyrana i agresora. Był monarchą najpotężniejszego mocarstwa Europy i jednym z największych zdobywców w dziejach. Prowadził kilkanaście wojen, w których brał czynny udział. Czy polska scena polityczna zna kogoś kto mógłby pretendować do tego miana? Jeżeli chodzi o cechy takie jak wzrost, egotyzm, agresję i tyranię to mam pewną, oczywistą kandydaturę, która mimowolnie nasuwa mi się na myśl.
Jednak złośliwości na bok. Niewątpliwie odważnym politykiem, co pokazują ostatnie doniesienia medialne można okrzyknąć Jarosława Gowina. Nie chodzi tylko o genezę pochodzenia nazwiska ministra „Go win!”. Raczej o to, że postanowił na przekór wszystkim sięgnąć po władzę w partii i to „bez gwarancji sukcesu”, zgodnie ze wspomnianą wyżej definicją. Filozoficzne podejście do życia, indywidualizm, ambicje polityczne i samozaparcie skłoniło ministra do podjęcia wielce ryzykownej decyzji. Gowin mimo wielu zalet nie przemawia bowiem tym samym głosem co jego partyjni koledzy. Szanse więc na powodzenie tego wyzwania wydają się marne.
Ministrowi mimo widocznych zalet, brakuje też kolejnej cechy wielkiego wodza, a mianowicie pokory, która to cechuje jego klubowego kolegę - Grzegorza Schetynę. Według Lawrenca Bossidy - biznesmena i autora wielu poradników: „pokora to umiejętność pohamowania własnego ego”. Schetyna stanął całkiem niedawno przed podobną decyzją co Gowin, postąpił jednak bardzo elegancko, stawiając dobro partii nad własnym. Trzeba podkreślić, że jego szanse na pokonanie dotychczasowego lidera były znacznie większe. Jak ważna jest pokora pokazuje historia Napoleona, któremu jej zabrakło i został pokonany przez nieustraszonego Michaiła Kutuzowa. Uważam, że także niepokorny minister może polec w starciu z tytanem jakim jest premier Tusk. Może też przeanalizować swoją sytuację, podjąć inną decyzję i za sprawą swoich cech osiągnąć sukces, realizując się na przykład jako przywódca i założyciel nowej partii.
Gowin ma drugą po odwadze cechę, która może mu w przyszłości pomóc w budowaniu nowego ciała politycznego – uczciwość wobec samego siebie. Co by nie mówić jest wierny swoim ideałom, nawet jeśli nie są one tożsame z ideałami partii. Stoi w sprzeczności z tym, co deklaruje większość członków Platformy i nie boi się głośno mówić tego, co myśli. Jeżeli chodzi o zbijanie kapitału politycznego w dotychczasowej partii to raczej za daleko na tym nie zajedzie, bo plucie do własnego talerza jeszcze się nikomu nie opłaciło. Jednak jestem przekonany, że podczas budowania wizerunku nowej partii ta uczciwość, nieugiętość zbuntowanego posła może, a nawet powinna zostać doceniona przez wyborców. Podobną uczciwością wobec własnych przekonań i nieugiętością w walce o swoje ideały wykazał się w historii wielki wódz Siuksów- Siedzący Byk. Jego historia kończy się tragicznie, ale nie można mu odmówić odwagi, a także uczciwości. Jak widać niektóre cechy mogą stać w sprzeczności ze sobą. Bo być może pokora wobec białych uratowałaby wodza i jego plemię, ale dzisiaj mówiono by o nim raczej w kategoriach zdrajcy niż bohatera.
Kolejna cecha bez której trudno sobie wyobrazić wielkiego przywódcę to wizja i planowanie strategiczne. Tu na myśl przychodzi mi od razu największy w historii strateg - Aleksander Wielki, który był zarówno wielkim taktykiem wojennym jak i wybitnym politykiem. Wielcy stratedzy widzą to co niewidoczne. Są zawsze o krok przed swoimi rywalami, konkurentami, wiedzą co chcą osiągnąć, dokąd dotrzeć. Być może minister Gowin widzi coś, czego nie widać, jednak nie trzeba być ekspertem, żeby dostrzec także coś, czego on zdaje się nie widzieć – brak poparcia kolegów partyjnych. Żeby stanąć na czele partii trzeba umieć się dogadać, powściągnąć ambicje. Potrzebna jest więc umiejętność współpracy.
Jeżeli chodzi o umiejętność strategicznego myślenia i współpracy to zdecydowanie Donald Tusk wychodzi na prowadzenie na naszym podwórku politycznym. Świadczyć o tym może konsekwentne trwanie u władzy. Mimo, że premierowi nie udaje się zrealizować wszystkich obietnic wyborczych to i tak strach przed rządami PIS spowoduje, że wybierzemy Platformę. Nawet jeśli PO czegoś nie zrobi to i tak lepiej dla wszystkich, jeśli nie będzie to zrobione przez PO, niż gdyby miało zostać zrobione przez PIS.
Wracając do rozważań Tusk vs. Gowin, ten pierwszy ma większą łatwość współpracy o czym świadczy niemal większościowe poparcie wśród jego partyjnych współpracowników. Jarosław Gowin może liczyć na poparcie zaledwie kilku posłów. Gdyby jednak przeanalizował taktykę i zmienił strategię, to przy współpracy z tymi kilkoma mógłby z powodzeniem założyć nową partię i realizować w niej swoje ambitne cele.
Ostatnia cecha to koncentracja na osiągnięciu celu. I tej cechy nie można odmówić żadnemu z wymienionych postaci zarówno tym, znanym z kart historii jak i z polskiej sceny politycznej. Jak pokazuje historia wybitnego, starożytnego stratega Hannibala Barkasa koncentracja jest bardzo ważna, zarówno na etapie planowania jak i walki. Wystarczy chwila nieuwagi i całe, idealnie przemyślane przedsięwzięcie kończy się klęską. Jeden fałszywy ruch i nie pozostaje nic innego niż złożyć broń i zapłacić słoną kontrybucję.
Dlatego dla dobra Jarosława Gowina i jego - co by nie mówić - ambitnych planów proponowałbym rewizję zamierzeń. Być może walka z Goliatem mimo, ze ambitna to jednak może się okazać nieopłacalna. Trzeba liczyć siły na zamiary. Wydaje mi się, że mała korekta taktyki może doprowadzić do zaspokojenia apetytu polityka. Jestem przekonany, że właśnie powstanie nowej partii pod jego przywództwem zakończy ten burzliwy rozdział jego politycznej kariery i otworzy nowy. Obawiam się, ze upór w obecnej sytuacji może nieuchronnie doprowadzić do narażenia się na śmieszność, a w konsekwencji zakończenia kariery politycznej w ogóle.
