Słabo pamiętam szare czasy komunizmu, bo należę do pokolenia, które w 1989 r. dziecięciem było. Większość absurdów i uciążliwości znam raczej z filmów Barei. Jednak 4 czerwca jest również moim świętem.

REKLAMA
W Polsce niewiele mamy rocznic, świąt i wydarzeń, które możemy przeżywać z prawdziwą radością. Wynika to z naszej trudnej historii, ale też - powiem przekornie - z faktu, że największe sukcesy miały miejsce wtedy, kiedy było ciemno i zimno tj. 11 listopada czy 27 grudnia. Poznań oczywiście wyróżnia się obchodami Święta Ulicy Św. Marcina, ale w całej Polsce dominuje raczej tradycyjna atmosfera zadumy i skupienia.
Dlatego 4 czerwca warto z optymizmem zamanifestować swoje przywiązanie do wolności. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach.
Nie jest bowiem czymś zaskakującym, że często zastanawiamy się ze znajomymi, czy obecnie wolność jest zagrożona.
Dla osób podobnie myślących jak my, zagrożeniem dla wolności są działania Prawa i Sprawiedliwości. Dla "wyznawców" Jarosława Kaczyńskiego - zagrożeniem są działania opozycji, a to co wydarzyło się 27 lat temu było niczym innym jako kontynuacją okresu komunistycznego zniewolenia. Choć oczywiście udział w transformacji ustrojowej i obradach "Okrągłego Stołu" mieli bracia Kaczyńscy (a zwłaszcza śp. Lech Kaczyński).
To, co martwi mnie w ostatnich miesiącach to różne zakusy rządzących na wolność naukową. Wrogiem jest humanistyka, która ze swej natury jest źródłem myśli wolnościowej, poszukującej, twórczej. Wrogiem są czasopisma publicystyczno-naukowe o nie "prawicowym" profilu redakcyjnym. Zdaję sobie sprawę, że rządzący mogą posiadać inny światopogląd, ale nie reprezentują oni tylko i wyłącznie wyborców PiSu. No chyba, że doktryna jest inna, wtedy się poddaję. Wrogiem są wreszcie instytuty badawcze, którym próbuje założyć się kaganiec ostrego nadzoru nad polityką kadrową. Nie twierdzę, że w różnych placówkach nie ma patologii. Uważam jednak, że działania PiSu nie zmierzają do jej "uleczenia", ale "zastąpienia".
Poza tym, nauka w służbie władzy, to byłaby już kompletna katastrofa. Przecież to jej rolą jest określanie, co jest "czarne", a co "białe", a w przypadku niejednoznaczności wyników i ocen, pokazywanie również całej palety szarości. Czy tego obawia się Prawo i Sprawiedliwość? Czy próby ograniczenia wolności i finansowania polskiej nauki, mają sprawić, że kolejne pokolenia zamiast stać się świadomymi obywatelami, będą zaliczane przez obecnego prezesa TVP do "ciemnego ludu", który wszystko kupi?
Brak inwestycji w naukę, to w końcu inwestycja w ignorancję.