Chociaż Korwin Mikke jest autorem tak wielu bulwersujących wypowiedzi, chociaż to on zachował się dużo poniżej wszelkich norm uderzając w twarz Michała Boniego, to jednak trzeba pamiętać, że on nie jest sam. Jego postawę akceptuje ponad pół miliona wyborców. Ostatnie notowania pokazują, że ugrupowanie Nowej Prawicy, ma już nawet więcej zwolenników. Europoseł Korwin Mikke jest reprezentantem licznej grupy Polaków. Takie są reguły demokracji.

REKLAMA
Niekiedy nominowani przez wyborców dopiero po uzyskaniu mandatu posła, europosła, czy radnego, obnażają ciemne strony swojego oblicza, wprowadzają w ten sposób swoich zwolenników w zakłopotanie lub wyzwalając w nich uczucie rozczarowania. O Korwinie Mikke można powiedzieć, że jest przewidywalny i niczym nie zaskakuje, chociaż uderzenie w twarz Michała Boniego jest wyrazem jeszcze innych, nieznanych dotąd jego możliwości.
Stawiam tezę, że zachowanie to nie obniży mu liczby zwolenników, a być może nawet zwiększy. Stąd moim zdaniem nie powinniśmy mówić tylko o nim, ale również o tych, którzy go popierają, którzy, co nie wykluczone, będąc na jego miejscu, również uderzyliby w twarz Michała Boniego.
Co takiego sprawia, że tak liczna grupa Polaków jest zwolennikami zachowań, w których dominuje potrzeba wyrażania złości, a nawet agresji ? Co jest przyczyną tego, że głównie krytycyzm dla tak wielu ludzi jest przejawem aktywności społecznej ?
Odpowiedzi na te pytania powinni nieustannie być obecne w przestrzeni publicznej. Powinni je udzielać specjaliści od ludzkich zachowań. Wiedza na temat mechanizmów kierujących zachowaniem człowiekiem, w tym tych zachowań opisanych wyżej, jest dziś bardzo dobrze znana. Mam ogromny żal do tych specjalistów, że używając swojego naukowego autorytetu nie budują społecznej świadomości.
Poza promocją wartości, które wpływają konstruktywnie na relacje społeczne, powinna być promowana wiedza o destrukcyjnym charakterze zachowań agresywnych. Ta destrukcja obejmuje nie tylko społeczeństwo, ale również tego, który przejawia takie zachowania. Dziś dostępna jest wiedza, która mówi , że agresja może przynieść satysfakcję, a nawet dać poczucie szczęścia. Korwin Mikke odczuł satysfakcję, o czym sam mówił, kiedy po 20 latach oczekiwania, mógł wreszcie uderzyć w twarz Michała Boniego. Nie wykluczone, że doznał również uczucie szczęścia.
Od czasów starożytnych filozofów, po współczesną psychologię, mówi się o ciemnej stornie człowieka. Wiedza na jej temat jest bardzo bogata. Wiadomym jest od dawna, jakie silne mogą być tam motywacje do destrukcyjnych zachowań. Historia świata w pełni to potwierdza. Jednocześnie wiadomym jest, że każdy człowiek ma również w sobie jasną stronę. Od zawsze mówili o tym filozofowie, mówi o tym nie tylko nasza wiara, w pełni potwierdza to współczesna psychologia.
„Korwinowcy” nie mając wiedzy na ten temat, odnajdując satysfakcję głównie w realizacji strategii walki, wprowadzają destrukcję nie tylko w życiu społecznym. Gdyby przeprowadzono pogłębione badania efektów ich życia osobistego w dłuższym okresie czasowym, teza o destrukcji również w ich życiu osobistym, w pełni by się potwierdziła. Psychologia ma wiele badań potwierdzających to zjawisko.
Jak pokazuje życie, system demokratyczny jest niedoskonały. Ale jego ciemne strony wynikają z tego, co jest w człowieku. „Żadna zmiana społeczna nie może zaistnieć, jeżeli najpierw nie zmieni się świadomości poszczególnych jednostek” (Mihaly Csikszentmihaly „Przepływ”)
Dziś możemy albo godzić się na niedoskonałości demokracji, albo podjąć działania uaktywniające jasne strony Polaków. Ogromną rolę może odegrać tu Kościół oraz przedstawiciele takich nauk jak psychologia, czy socjologia. Brak tych działań spowoduje, że jeszcze długo „korwinowcy” będą obecni w naszym życiu społecznym i politycznym.