Oglądając program „Tomasz Lis na żywo” doszedłem wniosku, że ciągle jesteśmy na etapie oburzenia. Jest ono w pełni uzasadnione czemu dałem już wyraz, jednak najwyższy czas na refleksje w wyniku których być może nie tylko zostaną podjęte określone działania, ale i będą one miały wpływ na naszą postawę.

REKLAMA
Janusz Korwin Mikke to tylko czubek góry lodowej znacznie szerszego problemu. Czy nie powszechny jest trend: liczy się przede wszystkim to, co piękne i zdrowe? Jak wielu z nas koncentruje uwagę na wyglądzie bliźniego, a nie na tym jaki on jest? Czemu służy botox i operacje plastyczne? Dlaczego w telewizji widzimy głównie dziennikarzy pięknych i zdrowych?
Najwyższy już czas abyśmy uświadomili sobie jak bardzo jesteśmy uzależnieni od mechanizmów zaprojektowanych przez ewolucję, która dba przede wszystkim o przetrwanie gatunku. W jej rozumieniu liczy się przede wszystkim zdrowie i sprawność człowieka. A my zadufani w sobie, bezgranicznie wierzący w siłę własnego intelektu uznajemy, że świadomie kierujemy naszym życiem.
I tak Janusz Korwin Mikke uznaje produkowane przez siebie argumenty jako własne – autonomiczne. Tymczasem jest on marionetką w rękach ewolucji. Kiedy z zainteresowaniem i niekiedy silnym pobudzeniem emocjonalnym patrzymy na płeć przeciwną uznajemy, że to nasz świadomy wybór. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że kierują nami nieświadome mechanizmy.
Uważam, że wydarzenia minionych dni są okazją do zdetronizowania piękna i sprawności człowieka, na rzecz innych wartości. Jednak możliwe to będzie kiedy w pełni uświadomimy sobie na czym polega interes ewolucji, a co czyni nas ludźmi.