Przeczytałam chwilę temu, że Szwedzi oskarżyli Norwegów o kradzież patentu na specjalną maszynę, dobierającą idealne narty dla każdego zawodnika. Maszyna ta ma być powodem tak dużej dominacji Norwegów w biegach narciarskich. GUZIK PRAWDA. I na tym powinnam zakończyć ten wpis, ale nie mogę się powstrzymać od malutkiego opisu:)
REKLAMA
Wiadomo, sprzęt w biegach narciarskich jest baaaardzo ważny! Nie bez kozery serwismen z najwyższej półki zarabia więcej niż topowy zawodnik i jego trener razem wzięci. Wiadomo, że za dobrą (!) parę mądry biegacz jest w stanie zapłacić każdą cenę. Wiadomo, że trafić na dobrą parę nart jest tak ciężko, jak trafić szóstkę w totka. I proszę mi wierzyć, że żadne maszyny nie wyliczą czucia zawodnika!
Nartki muszą się układać pod stopą. Muszą świetnie pracować pod górę, muszą być bardzo szybkie na zjazdach, elastyczne na zakrętach i itd... Muszą się dopasować do techniki zawodnika.
Mam jedną taką magiczną parę do stylu klasycznego:) Dziewięćdziesiątki piątki! Pracują tylko w określonych warunkach i na odpowiednim profilu trasy, ale jak już można na nich biegnąć, to nigdy nie zawodzą. Maszyny pokazują, że mają za duży łuk i są jednocześnie za miękkie, ale dopasowują się do stopy jak domowe kapcie. I, co równie niezrozumiałe, moja firma serwisowa próbowała zrobić ich kopie. Żaden klon nie pracuje nawet w połowie tak dobrze! Komputery zawodzą???
Taką magiczną parę ma również moja najgroźniejsza rywalka. Zawsze startujemy blisko siebie, wiem na czym biega i zwracam na to uwagę. Jej "cudowne" klasyki mają przynajmniej siedem lat i jak widzę, że na nich startuje, to wiem, że bieg będzie bardzo ciężki. A siedem lat temu szwedzkich patentów jeszcze nie było...
Inny przykład? Proszę. Vasilij Roczew zdobył tytuł mistrza świata w Obersdorfie w sprincie stylem klasycznym na nartach, na których kilkanaście lat wcześniej złoto olimpijskie zdobywał śp.Aleksiej Prokurorow!
Rok temu latem wyszła inna bardzo "sensacyjna" wiadomość - Norwegowie zdeklasowali resztę świata na MŚ w Oslo, ponieważ używali specjalnych japońskich smarów. Hmm... nawet Japończycy nie wiedzieli co to za smary... Powtarzam- GUZIK PRAWDA:)
To fakt, Norwegowie często mają najlepiej przygotowany sprzęt, ale tylko dlatego, że pracuje tam więcej serwismenów, a co za tym idzie - mają możliwość przetestowania więcej kombinacji smarów, proszków, parafin, struktur, wiec i prawdopodobieństwo jest większe, że znajdą coś naprawdę super! Po prostu.
Przed IO w Vancouver słyszeliśmy o odbijających się od podłoża kijkach, prawie "samobiegających" ubrankach startowych itd...
Tematy zastępcze, tanie sensacje. Po co to wszystko? Ano mamy czas, w którym większość z nas - biegaczy - trenuje bardzo ciężko i chce mieć święty spokój. I co mają zrobić biedni, skandynawscy dziennikarze, którzy muszą coś napisać o najpopularniejszym sporcie w swym kraju???
