Siedem wielkich kupek, pośrodku ja z kieliszkiem wina i trzy różnej wielkości walizki. Uda się wszystko upchnąć? No szkoda, że to nie wideoblog, bo nawet największym dziś smutasom buzia by się rozchmurzyła. Przynależność do kupki jest ściśle określona, bo mam tu : odzież sportową, obuwie, normalne ubrania, książki, batony i proszki izotoniczne, kosmetyki i szeroko pojęty dział justysiowych niezbednikow:) Normalnie upakowanie nie stanowi problemu . GL spokojnie mieści wszystkie te moje klamoty. Tym razem jednak autko zostaje w garażu , a ja ruszam na drugi koniec świata, gdzie dodatkowo panuje zima. I jeszcze ten limit wagowy...Brrr:)
Zimowe odpuszczam, za co pewnie opieprz od Trenera zgarnę.
Nr 4. Odzież tzw. normalna. I tu musiałam wprowadzić największe restrykcje, niestety. Zostały dwie pary jeansów, trzy fajne koszulki, dwa sweterki, jeden ciepły golf. Sukienka elegancka (z czymś trzeba te szpilki ubierać), szorty. Dodatkowo bielizna itd.. Płaszczyk zimowy zostaje, szkoda.
Nr 5. Batony i proszki izotoniczne dla mnie i dla Maćka. To zrozumiałe. Jedzonko i proszek do rozpuszczania, żeby było co na treningach pic..:)
O wadze nie piszę, to drażliwy temat..:)
A póki co trzeba lecieć znów na koniec świata...
