Mamy początek marca 2012 roku. Minęło ponad 6 lat od zdobycia pierwszego medalu olimpijskiego w historii polskich biegów narciarskich... 6 lat wielkich sukcesów sportowych, nadspodziewanego zamieszania medialnego, "bogatych czasów" dla wszystkich biegowych reprezentacji..

REKLAMA
Dziś patrząc na listę startową przed Pucharem Świata w Lahti widzę tylko jedno polskie nazwisko.Dlaczego??
Ano, powodów mamy kilka..
Nieróbstwo jest jednym z nich. Niestety. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego 26-letnia reprezentantka (stypendystka) mówi oficjalnie, że biegi to jej hobby a nie praca. I że z hobby nie powinno się jej rozliczać...
Otrzymuję ministerialne stypendia od 19 roku życia (medal MSJ) aż do teraz (z przerwą na dyskwalifikację). Wraz z pierwszą wypłatą zrozumiałam, że zabawa się skończyła. Że to mój zawód, że muszę zapracować uczciwie na swoje utrzymanie. Że nie ma urlopów, świąt, zabaw. Że są narty i ciężki trening wytrzymałościowca. Nie o tym jednak chciałam pisać. Tu komentarz wydaje się zbędny. Trzeba po prostu znalezć swoje powołanie w życiu a pasje realizować na turystycznych trasach.
Przez prawie 15 lat swojej przygody z nartkami trenowałam z wieloma świetnymi i utalentowanymi, polskimi dziewczynami. Innym się tylko przyglądałam z nieukrywanym podziwem. Nie ma żadnej z nich z nami. Tylko dlatego, że nie miały gdzie trenować.
Pięć kilometrów dobrze wyprofilowanego asfaltu zmieniłoby wiele, jestem tego pewna.
Nie mamy w kraju ani jednego miejsca, gdzie można by latem trenować (proszę tylko nie mówić, że na płaskich i krótkich nitkach w Dusznikach i Zakopanem można się przygotować do jakichkolwiek mistrzostw, chyba ze myślimy o Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży).
TRASY NARTOROLKOWE, bo o nich mowa, mają Czesi, Słowacy, Ukraińcy, Białorusini, Litwini, Łotysze, Estończycy.. W Skandynawii, Austrii, Niemczech, Kanadzie, Rosji czy USA są standardem w każdej bazie przygotowań sportów zimowych.
Nie każdy potrafi się wyrzec rodziny, życia prywatnego, młodości ,żeby rokrocznie wyjeżdżać na ponad 300 dni za granice. Najpierw latem na treningi, potem zimą na zawody. Stąd moja "samotność" w Lahti.
Biegi narciarskie stały się bardzo popularne. Wielu młodych ludzi chce je uprawiać. To powód do dumy, ale i do trwogi. Niejednokrotnie chcąc wykonać trening latem wybiegają na drogi na wątpliwej jakości nartorolkach. A ich umiejętności techniczne, które nabywa się latami, pozostawiają wiele do życzenia. Nie mają się gdzie uczyć. Chwila nieuwagi sportowca lub kierowcy może się bardzo tragicznie skończyć.
Oto właśnie moja wielka porażka- NIE POTRAFIŁAM PRZEKONAĆ DZIAŁACZY DO WYBUDOWANIA (bardziej pasuje "wylania") 5KM WYPROFILOWANEGO ASFALTU CZYLI ROLKOSTRADY. Pewnie nie będzie mi już dane przygotowywać się do ważnych startów na polskiej ziemi,ale tym wszystkim dzieciom , które dziś zaczynają przygodę z nartkami i ich zatrwożonym rodzicom obiecuję, że to dopiero początek walki...i że zakończy się zwycięstwem:)
Ps. Ofiarą braku rolkostrady w Polsce padła chociażby Sylwia Jaśkowiec ( jeden z największych ,o ile nie największy,talent w historii polskich kobiecych biegów). Latem 2010 roku. ratując się przed zderzeniem ze skręcającym autobusem , wpadła do wybetonowanego rowu (nartorolki nie mają hamulców). Dziś, po długiej rehabilitacji , dwóch operacjach ( czekają ją jeszcze dwie) z wielką determinacją wraca do sportu i swojego poprzedniego poziomu.
Sylwio, wierzę ,że dasz radę!!!