Nie wiem, co takiego Sylwia Jaśkowiec zrobiła organizatorom Pucharu Świata w Gallivare. Zresztą podobnie jak Trener, Maciek, Are czy Peep. W każdym razie wszyscy zostali zesłani do hotelowych karcerów. Na tydzień!

REKLAMA
Smród po świeżo nałożonej farbie. Po zamknięciu drzwi człowiek nie jest w stanie się obrócić, bo miejsca nie ma i co najgorsze - NIE MA TAM OKNA. Torba podróżna musiałaby chyba na korytarzu pozostać. Serio!
Wściekłam się pierwszorzędnie jak to zobaczyłam. Ostatnia nasza wizyta tutaj skończyła się również mieszkaniowymi niesmakami. Byliśmy zakwaterowani w letnich (!!!) domkach wypoczynkowych 15 km od startu. Pech chciał, że akurat było minus dwadzieścia stopni. Jejku, jak wymarznęliśmy... Potem katary, choroby itd.
Jestem w stanie w sekundę oddać wszystko co mam za pewność, że gdyby Szklarska Poręba zaproponowała komuś mieszkanie w takim g...., najbliższe pucharowe zmagania obejrzelibyśmy w Jakuszycach około 2154 roku. Takie realia, taka polityka. Jesteśmy "tylko" z Polski. Podobnie jak Ukraińcy, Rosjanie, Białorusini, Litwini, Słowacy itd - zawsze upychani bądź wywiezieni najdalej od startu. Bywa że i około 50 km. Ciężko jednak zrozumieć dlaczego miejscowość, która nie jest w stanie zapewnić godziwego zakwaterowania wszystkim teamom, otrzymuje prawo organizacji Pucharów Świata. Przecież to jeden z głównych warunków. A wiele przygotowanych miasteczek czeka na swoja szanse. Choćby włoska Santa Caterina, Rogla, Otepaa, Cogne.
A swoją drogą, chciałabym zobaczyć minę moich skandynawskich rywalek (nie tylko tych najlepszych), na widok takiego pomieszczenia... Jestem pewna, że myślałyby, że są wkręcane w ukrytą kamerę :)
Nie jestem francuskim pudelkiem. Wręcz przeciwnie. Budziłam się już w takich miejscach, że aż strach pomyśleć i obudzę się jeszcze niejednokrotnie, znając moją fantazję:) Tylko ileż można dać sobą poniewierać? Takie są odgórne przepisy FIS-owskie, że cena we wszystkich hotelach jest taka sama. Bez względu na standard. Bardzo wysoka, dodam (ponad 100 euro za dobę). To byłby najdroższy tydzień w karcerze...
Okazało się dość szybko, że w hotelu są normalne pokoje, nie tylko takie w których moi Rodzice, mający niewielkie gospodarstwo, nawet by bydła nie pozostawili (krówki też światła i powietrza świeżego potrzebują) i w nich mieszkamy:) Cóż... od dziś trzeba będzie w standardowych mailach do organizatorów zaznaczać, że potrzebujemy pokoi z oknami.
A sportowo i pucharowo? W weekend zobaczymy norweski potop, mocne będą również Kalla i Randall. Lepszej wiadomości na początek sezonu nie potrzebuję:) A ja? Postaram się nie być krową na lodzie! Postaram się wypluć płuca na tych zakrętach, zedrzeć piszczele na zjazdach:)) Wiele to nie da.. Ale mogę spokojnie poczekać! To przecież nartki nauczyły mnie cierpliwości.
No, to zaczynamy!!!! Oby do kwietnia:)))))