Biegam na nartkach tylko i wyłącznie dlatego, że je uwielbiam. Nie ma w tym ani grama poczucia obowiązku. Nie ma chęci pomnażania zawartości konta - kto zna, ten wie. Nie ma też na szczęście rozsądku. Jasne, że czasem mam serdecznie dość:)

REKLAMA
Zwłaszcza, że te moje nartki to wyjątkowo zaborcze stworzenia. Parę bliskich mi osób już z kwitkiem odprawiły. Kiedy nie poświęcam im 1000 procent uwagi, potrafią być mściwe i złośliwe. Małpy po prostu! Ale dają mi tak dużo satysfakcji, poczucia wolności i spełnienia, że mogę spokojnie przymrużyć oko na wady. Zresztą mi też fantazji nie brakuje, więc dopiekam im równo. Tak już się przepychamy piętnaście lat. Znamy się na wskroś. Możemy na siebie liczyć.
Podpadłam ostatnio:) Troszkę je rzeczowo traktowałam. Trening treningiem. Wszystko na tip top. Tak już mam. Ale poza… głowa nieobecna i wyczuły w sekundę. Przestały się na zakrętach układać, odmówiły współpracy na stromych podbiegach, jakby chciały przekazać: masz za swoje kochaniutka:)
W sobotę wybiegałam najgorsze miejsce na dystansach w Pucharze Świata od paru lat. Nic miłego. Choć strata do zwyciężczyni podobna do tej z poprzednich startów w Gallivare, więc sezon zaczęłam na swoim poziomie. Nie mam zamiaru się tu tłumaczyć, bo... nie mam z czego. Większość zawodniczek czując, że mogą słabo gdzieś pobiec, po prostu się wycofuje, ja mam odwagę wystartować. To że 27 miejsce jest najgorszym od lat bodajże sześciu, świadczy tylko o tym, jak dobrą i stałą zawodniczką byłam w tych latach. I chyba z tą stałością przegięłam.. Wiem ile pracowałam, wiem ile poświęciłam i wiem, że swoje w odpowiednim czasie zrobię. Wystarczy.
Uwielbiam moje nartki, bo pokazały mi świat. Uwielbiam moje nartki, bo nauczyły mnie pokory i ciężkiej pracy. Uwielbiam moje nartki, bo dzięki nim spełniam swoje marzenia, nie tylko narciarskie. Uwielbiam moje nartki, bo w najważniejszych momentach nie zawodzą. Poza tym zawsze każą walczyć, nigdy się nie poddawać, nauczyły jak być odważną. Teraz intensywnie pracują nad tym, żebym nauczyła się nie przejmować (choć bardziej olewać) głupkami i ich równie głupimi opiniami:)) Coraz lepiej im idzie.