Jako początkujący bloger, próbuję się dokształcać, tak, aby treści, które proponuję do czytania użytkownikom mojego bloga, były dla nich interesujące i lekkostrawne. I tak ostatnio przeczytałam książkę – poradnik napisany przez jednego z najbardziej znanych w Polsce blogerów. Sporo zaczerpnęłam stamtąd dobrych rad. Pewnie jeszcze minie trochę czasu, ale postaram się sukcesywnie je wdrażać, aby czytało się Wam mnie lepiej. Dzisiejszy wpis powstał z inspiracji z jednej strony książką Kominka z drugiej zaś po lekturze artykułu opublikowanego na łamach natemat.pl o Matkach Polkach 2.0. Drogie Panie, nie bójcie się podejmować ryzyka, nie bójcie się tworzyć czegoś swojego i realizować się zawodowo na własnych warunkach, nie tylko na czołowych stanowiskach w dużych korporacjach. Ja zaryzykowałam i dzisiaj jestem dumna z moich osiągnięć.

REKLAMA
Choć na stanowiskach menedżerskich i zarządczych w dużych korporacjach wciąż królują mężczyźni, to kobiet szefów jest w Polsce coraz więcej. I to mnie zawsze bardzo cieszyło. Nie będę tu generalizować i oceniać, kto jest lepszy szef-mężczyzna czy szef-kobieta, bo musiałabym operować stereotypami, a tego wolę uniknąć. Z własnego doświadczenia uważam jednak, że wciąż wiele kobiet w Polsce mogłoby osiągnąć więcej i lepiej realizować się zawodowo, gdyby otrzymały trochę zachęty, od najbliższych, od przyjaciół, od męża, a może nawet od nieznajomej konsultantki ślubnej… Czasem takim kopniakiem bywa utrata dotychczasowej pracy albo trudności z pogodzeniem zawodowych obowiązków korporacyjnych z wychowywaniem dziecka, zwłaszcza bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. I wtedy często zaradnym kobietom przychodzą do głowy świetne pomysły na biznes. Nie wszystkie mają odwagę je realizować, jednak jak pokazuje choćby materiał „Moja firma rośnie z moim dzieckiem”, czyli Matki Polki 2.0 i ich własne biznesy, to da się zrobić.
Mnie udało się nie tylko rozkręcić nieźle dzisiaj działającą firmę, ale przy okazji połączyć wykształcenie i doświadczenie z życiową pasją. Zawodowo spełniam dziewczęce marzenia dorosłych kobiet. Pomagam im radzić sobie z obawami i lękami, jakie zawsze towarzyszą rozpoczynaniu w życiu Nowego Etapu. Pomagam im wejść na tę Nową Drogę z odpowiednią oprawą, a niekiedy z przytupem.
Wedding Plannerką jestem od 7 lat. Założyłam Aspire - jedną z pierwszych w Polsce agencji wedding plannerskich i zorganizowałam śluby i wesela już niemal 200 parom. To niesamowite uroczystości. Nie ma tam miejsca na duble, zawsze jest jedna premiera i to w dużej mierze głównie ode mnie zależy, czy będzie udana. Jestem pionierem tego zawodu w Polsce i od wielu lat staram się promować ten zawód i tę usługę w naszym kraju.
Korzystanie z pomocy wedding plannera, czy po polsku konsultanta ślubnego, to dziś dla wielu nie ekstrawagancja, lecz po prostu konieczność. W opinii par, z którymi współpracowałam i ich gości, uroczystości, jakie organizuję mają wiele magii i uroku. Ja sama najbardziej lubię początki. Kiedy opracowuję koncepcję, mogę wykorzystać cały swój kreatywny potencjał i znaleźć dla Klientów „to coś”, co zawsze będzie im się kojarzyć z tym wyjątkowym dniem. Każdy ślub i każde wesele to bardzo emocjonalne uroczystości. Trzeba im nadać odpowiedni charakter. A jednocześnie umieć zarządzać masą podwykonawców i dużymi budżetami, które klienci przeznaczają na realizację marzeń. To duża odpowiedzialność. Śluby w plenerach i ogrodach, wesela w zabytkowych zamkach, pałacach, w nowoczesnych loftach – próbowałam już chyba wszystkiego. Trzy tysiące hortensji i konwalie jesienią, papierowe motyle z kryształkami Svarowskiego lub truskawki w lutym – nie ma dla mnie rzeczy nie do załatwienia. Dzięki wspaniałym ludziom, z którymi współpracuję, udaje mi się realizować oczekiwania nawet najbardziej wymagających Klientów. Moja praca to masa detali, które jak puzzle po kilku miesiącach w jednej chwili składają się w całość. To pośpiech, stres, często motywująca adrenalina i niesamowita dawka satysfakcji po każdej uroczystości. Radość, gdy Nowożeńcy i ich goście są szczęśliwi.
logo
Aspire - Spełniamy marzenia! Archiwum Aspire
Podobnie jak bohaterki artykułu o Matkach Polkach 2.0 moja przygoda z Aspire rozpoczęła się chwilę po urlopie macierzyńskim. Wróciłam do korporacji, w której nic już nie było tak jak przedtem. Szanse zawodowego rozwoju, które przed urodzeniem dziecka wydawały mi się być na wyciągnięcie ręki, gdzieś zniknęły i pomyślałam „raz kozie śmierć”. I dzisiaj nie żałuję tej decyzji, choć czasem jest mi ciężko, bo biznes, na którego prowadzenie się zdecydowałam nie jest łatwy.
Z radością patrzę też na rosnące pod moim okiem nowe pokolenie – moja 7-letnia córka z zachwytem obserwuje przygotowania do organizowanych przeze mnie uroczystości i ma świadomość swoistej godności i powagi tych magicznych chwil. Jestem też pewna, że ona, kiedy będzie już dorosłą kobietą, tak jak ja, nie będzie się bała zaryzykować. A zatem drogie panie, do dzieła!