
Królowa brytyjska Elżbieta II ułaskawiła Alana Turinga, genialnego matematyka, który uważany jest za pioniera nowoczesnych komputerów. Przeżył dwie wojny, przy czym w drugiej światowej pomógł złamać szyfry Enigmy, co według niektórych historyków skróciło walki o dwa lata. Miał jednak to nieszczęście, że żył w czasach, gdy homoseksualizm był uważany za poważne przestępstwo.
REKLAMA
W 1952 r. za homoseksualne stosunki z 19-latkiem sąd skazał Turinga na karę pozbawienia wolności. "Poważna obraza moralności publicznej", której matematyk dopuścił się według ówcześnie panującego prawa, była wówczas zagrożona karą więzienia. W zastępstwie kary pozbawienia wolności matematyk zgodził się na chemiczną kastrację połączoną z podaniem kobiecych hormonów, pod wpływem którego urosły mu piersi.
Wskutek skazania Turing stracił także certyfikat dostępu do poufnych informacji oraz odsunięto go od badań związanych z konstrukcją komputera. Doświadczenie tamtego wyroku i "kuracji" odebrał jako bardzo poniżające i wykluczające. 7 czerwca 1954, w wieku niespełna 42 lat Alan Mathison Turing popełnił samobójstwo.
Grupa naukowców na czele z prof. Stephenem Hawkingiem, która prowadziła kampanię na rzecz jego pośmiertnej rehabilitacji, zebrała kilkadziesiąt tysięcy podpisów. W 2009 r. laburzystowski premier Gordon Brown publicznie przeprosił za "całkowicie niesprawiedliwe" i "straszne" potraktowanie Turinga. 24 grudnia 2013 roku królowa Elżbieta II ułaskawiła pośmiertnie zasłużonego naukowca.
Pośród reakcji liberalnych (lewicowych) komentatorów, oprócz wyrazów zadowolenia, pojawiają się głosy, że wszystkim skazanym w Wielkiej Brytanii homoseksualistom należy się to samo. W końcu to nie zasługi dla światowej nauki czy dla obronności kraju są tutaj istotne. Ani nie środowiskowe lobbowanie czy głosy poparcia ze strony wpływowych luminarzy. Skoro Turing został skazany niesłusznie, to i pozostałe 75 tysięcy skazanych za "poważną obrazę moralności" mężczyzn powinno pozostać objętych łaską.
Ally Fogg, komentator internetowej edycji dziennika "The Guardian", napisał, że obecnie wciąż żyje wiele osób, które z uwagi na skazanie za homoseksualizm w młodości przez całe życie były dyskryminowane z powodu swojej "kryminalnej przeszłości" (ang. criminal record). Zgodnie z ustawą o ochronie wolności (the Protection of Freedoms Act) z 2012 roku osoby te mogą ubiegać się o usunięcie z ich akt śladu po niesłusznych wyrokach z przeszłości. Czy nie byłoby znacznie łatwiej, gdyby zapisy te zostały usunięte automatycznie, z mocy prawa? Wtedy zarówno zmarli, którym jest wszystko jedno, jak i żywi, którzy może nie chcą już powracać do traumatycznej sądowej przeszłości, zostaliby potraktowani w sprawiedliwy i szlachetny sposób.
Uważam, że korzystanie z prawa łaski wobec kogoś, kto niesłusznie został ukarany, wykluczony, pozbawiony męskości i doprowadzony do samobójstwa to grube nieporozumienie. To tak, jakby Elżbieta II powiedziała: "Zawiniłeś, chłopcze, zostałeś ukarany, ale ułaskawiam cię, nieszczęśniku. Gdybyś żył, to już teraz byśmy cię raczej nie pozbawili prawa dostępu do życia zawodowego i płciowego. Wiedz, jacy jesteśmy łaskawi. A przecież nie musielibyśmy. Ale w końcu jest jednak wigilia. Nawet zwierzęta..."
Homoseksualizm w krajach Zachodu od dawna nie jest ani przestępstwem, ani chorobą. W konserwatywnych obyczajowo Stanach Zjednoczonych już w 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne wykreśliło homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych DSM, i w jej następnym wydaniu (DSM-II) już się nie pojawił. Pomimo braku akceptacji odmienności seksualnej przez znaczną część społeczeństwa ani zapisy prawne, ani praktyka postępowania elit władzy w krajach zachodniego kręgu kulturowego nie przewidują jej penalizacji czy leczenia.
Królowa ze swoim dworem prawdopodobnie widziała w telewizji, że są nawet kraje, w których związki homoseksualne zostały dopuszczone przez prawo i zawierane są w jego majestacie. Należą do nich choćby nieodległe od Wysp Brytyjskich: Holandia, Belgia, Hiszpania, Norwegia, Szwecja, Islandia, Portugalia, Dania i Francja. Może warto więc zamiast udzielać królewskiej łaski ofiarom obskurantyzmu Imperium Brytyjskiego w drugiej połowie XX wieku, pójść po rozum do głowy i po prostu przeprosić. Albo jeszcze lepiej - zachować milczenie w myśl starej angielskiej zasady: "Least said, soonest mended".
