Kolejna noc, kolejne upiory wyszły z szaf. Upiory starych czasów. Można by powiedzieć, że to duchy PRL unosiły się nad salą, w której obradowała Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka (o ironio, ta nazwa też zaczyna mieć lekko upiorną wymowę).

REKLAMA
Gdy większość z nas smacznie spała, wspomniana Komisja zarekomendowała projekt ustawy ws. Trybunału Konstytucyjnego. Teraz może dojść do drugiego czytania. Podobno jeszcze w tym tygodniu. Gdyby ktoś nie pamiętał, to przypomnę, że "drugie czytanie może się odbyć nie wcześniej niż siódmego dnia od doręczenia posłom sprawozdania komisji, chyba, że Sejm postanowi inaczej". Ja stawiam na to, że w tym wypadku Sejm postanowi inaczej. Tę pewność daje mi fakt, że urodziłam się i dorastałam w PRL. Znam więc duchy PRL i wiem, do czego są zdolne, aby tylko nie naruszyć jedności jedynie słusznego światopoglądu. Ja co prawda nie pracowałam na to, żeby komunistyczne państwo rosło w siłę a ludziom żyło się dostatniej, ale przewodniczący wspomnianej komisji Stanisław Piotrowicz pracował. Zna więc dobrze mechanizmy, zasady i podłości systemu.
W sprawie Trybunału Konstytucyjnego obiecywano kompromis. Faktem jest, że chyba tylko bardzo naiwni ludzie w niego wierzyli, ale jednak buta rządzących i tych mniej naiwnych musi zaskakiwać. KOD zebrał 100 tysięcy podpisów. Zrobiło to wrażenie na rządzących, którzy jeszcze w czasie kampanii wyborczej obiecywali, że będą się liczyć z wolą społeczeństwa? Nie zrobiło żadnego. - Głos obywateli w procesie tworzenia prawa został zignorowany. Efekt prac komisji niemal w całości pokrywa się z projektem zgłoszonym przez partię rządzącą. Zignorowano w ten sposób ponad 100 tys. obywateli - oznajmił wczoraj Jarosław Marciniak i wycofał nasz projekt.
Na Facebooku toczy się teraz dyskusja, czy w ogóle KOD powinien zgłaszać swój projekt. Są tacy, którzy twierdzą, że KOD jest jedynie od krytykowania. Tworzenie projektów ustaw to już mieszanie się do polityki. Inni dodają, że z PiS nie należy w ogóle rozmawiać, bo i tak z góry wiadomo, jaki będzie wynik rozmów. Szczerze mówiąc ja nie zgadzam się ani z jednymi, ani z drugimi. Jeśli demokracja gwarantuje nam prawo występowania z obywatelskimi inicjatywami ustawodawczymi, to korzystajmy z tego. Na tym właśnie polega demokracja. A że kierowana przez duchy PRL partia rządząca ma to w nosie? Trudno. Sama zbierałam podpisy pod projektem, ale nie żałuję, że nie przydały się do dobrej zmiany prawa. Przydały się, by po raz kolejny obnażyć system. A jeśli chodzi o rozmowy z PiS? Te chyba rzeczywiście nie mają sensu.
Zaczęliśmy spirytystycznie, zakończmy więc podobnie. Przed nami drugie czytanie projektu. Pewnie znów zakończy się ono w środku nocy i pewnie znów duchy PRL pokierują posłami PiS. Nam pozostaje jedynie pociecha, że nic nie jest wieczne. PRL się skończył, może więc i opętani przez duchy PRL też w końcu odejdą.
Iwona Leończuk