
Kilka ostatnich dni w Polsce to dyskusja o niepełnosprawności, kalectwie. A ja myślę sobie o tym okaleczonym mieście, o wyłaniającej się z dolnego Manhattanu sylwetce 1 World Trade Center. Jeszcze niedokónczona, sterczy jak kikut okaleczonej ręki. Jeżeli WTC to była ręka Manhattanu to 9/11 był koszmarnym aktem odrąbania jej, straszniejszym tym bardziej, że motywowanym zemstą, plemienną zemstą. Ale to było dawno. Kosztowne operacje (burmistrz wciąż się kłóci z gubernatorem o rachunki), rekonstrukcja, proteza. Niedługo znów zacznie się ruszać, przypominać naturalny ruch ręki; palców. Na Wschód (Bliski) wkrótce wystawi środkowy palec – „and how was your fucking day?”
