Pamięć o międzywojennym prezydencie Poznania, Cyrylu Ratajskim, przywraca dziś mieszkańcom tego miasta nie uroczysty apel, nie parada myśliwców, a bagietka na ciepło z pastą sporządzoną z tuńczyka, szalotek, selera naciowego i rodzynek. Legendarnego dowódcę Powstania Wielkopolskiego, Stanisława Taczaka, wspomina się z kolei przy kremie brokułowo-szpinakowym, gotowanym na domowym bulionie warzywnym.
REKLAMA
W Poznaniu, moim rodzinnym mieście, o którym Kisiel kiedyś mówił, że go nie odwiedza, bo "do Niemiec nie jeździ", można zjeść w Al dente, Ali Babie, Avanti, Apetycie, Ahmedzie i jeszcze pewnie kilkunastu innych knajpach, które zaczynają się na "A". A to przecież tylko pierwsza litera alfabetu. Te przybytki nie wyróżniają się niczym od podobnych im Ali Bab i Apetytów w Krakowie, Gdańsku czy Warszawie. Są jednak w Poznaniu dwa miejsca, które mają na siebie pomysł oryginalny, domagający się uznania i naśladowania.
Pierwsze z nich mieści się nieopodal Placu Cyryla Ratajskiego (zwanego jeszcze do niedawna "poznańskim placem Pigalle", i to wcale nie dlatego, że rosną na nim kasztany), a uznanie należy mu się za to, że w swojej działalności i nazwie - Cyryl Lunch Coffee Wine - nawiązuje do miejsca, w którym się znajduje i do postaci, którą to miejsce upamiętnia. Cyryl Ratajski był w okresie międzywojennym prezydentem Poznania. Za jego kadencji miasto przekształciło się z byłego garnizonu niemieckiego w prężnie rozwijający się ośrodek gospodarczy (którą to transformację Kisiel musiał przespać). Cyryl do tej wybitnej i ważnej dla Poznania postaci nawiązuje żartobliwie i swobodnie, odświeżając nam pamięć, a przy tym smacznie i zdrowo karmiąc.
Drugim miejscem, o którym myślę jest Taczaka 20, które również nawiązuje do postaci, od której swoją nazwę bierze ulica na której lokal się znajduje. Generał Taczak był pierwszym naczelnym dowódcą Powstania Wielkopolskiego (jedynego, przypominam, zwycięskiego polskiego powstania, nie licząc Solidarności) i podpułkownikem Armii Wielkopolskiej oraz generałem brygady Wojska Polskiego. Bardzo też podobno lubił sernik i to właśnie sernik generała Taczaka jest jednym z jaśniejszych punktów menu Taczaka 20.
Obydwu knajpom uznanie należy się zresztą nie tylko za przypominanie ważnych postaci z historii miasta, ale również za to, że starają się tchnąć życie w swoją okolice. Zarówno Plac Cyryla Ratajskiego, jaki i ulica Taczaka, chociaż znajdują się w ścisłym centrum miasta były dotychczas życia pozbawione, a po zmroku bywały także niebezpieczne.
Idą jendak zmiany na lepsze. W ślad za Taczaka 20 na ulicy powstało już kilka innych miejsc, i zapomniana dotychczas ulica biorąca swoją nazwę od imieniem poznańskiego wojskowego zyskała nową twarz. Można tu dziś przenocować w PocoLoco, zjeść pizzę w Bar a Boo, zrobić zakupy w Coeurtizane Butik, zjeść smacznie i zdrowo w friendlyfood czy napić się kawy w Niesiarkowana - Organic Cafe. Mam nadzieję, że podobne zmiany czekają Plac Cyryla Ratajskiego. Wkrótce wiosna, więc nie zaszkodzi pewnie wystawić na chodnik kilku stolików, przy których, w drodze do znajdującego się nieopodal sądu, zatrzyma się może kilku zwykle zasępionych prawników, by sobie aromatyczną kawą rozjaśnić nastrój.
Polecam!
