Jestem rozczarowana tym co stało się dziś w Sejmie. Zażenowana wczorajszą debatą, w której pojawiały się dyskryminujące i homofobiczne wypowiedzi. Przepraszam wszystkich rozczarowanych, urażonych, zlekceważonych poziomem tej dyskusji, w której uprzedzenia, brak wiedzy, brak kultury i szacunku do tych, którzy żyją bez ślubu pojawiał się w prawie każdej wypowiedzi posłów z prawej strony.

REKLAMA
Jakaś paranoiczna obsesja zaglądania ludziom pod kołdrę w celu oceny czy na pewno postępują moralnie. Mówienie o procederze w odniesieniu do konkubinatów, upadku moralnym, nadciagającej apokalipsie z tego powodu, że jakaś część par żyjących dziś w związku nieformalnym sformalizowałaby go, sugerowanie że tylko w małżeństwie dzieci mogą być wychowane właściwie. Było też szafowanie zmanipulowanymi sformułowaniami, jak „konstytucyjny model rodziny”, chociaż Konstytucja nic nie mówi na temat modelu rodziny, a jedynie, że małżeństwo, rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, oraz macierzyństwo jest pod szczególną ochroną państwa. To przecież nie przesądza, że nie można proponować innych sformalizowanych związków lub, że nie można ich chronić.
Przecież dając ludziom, którzy dziś nie mogą lub nie chcą zawrzeć małżeństwa, prawo do podpisania umowy partnerskiej, nie zabralibyśmy nikomu prawa do wchodzenia w związki małżeńskie ani nie zmniejszyli ochrony małżeństwa i rodziny. Jak słusznie zauważył poseł Święcicki, dając kobietom prawa wyborcze, nikt nie zabrał ich mężczyznom. Kiedy niewolnikom dawano wolność, nie ograniczyło to wolności tych, którzy wcześniej niewolnikami nie byli. Danie ludziom praw, których nie mają, a których mogą od państwa oczekiwać, nie odbiera praw tym, którzy już je mają.
Jestem rozczarowana odrzuceniem wszystkich projektów o związkach partnerskich, nawet tego PO, bardzo wyważonego, który dawał minimum praw i praktycznie żadnych ulg finansowych. Nawet nie chodzi o to, że jest polityka wsparcia i polityka uznania. I że skoro nie stać nas, w sensie finansowym, żeby wspierać, powinniśmy przynajmniej oficjalnie uznać prawa. Np. prawo do formalizowania związków konkubenckich, hetero i homoseksualnych.
Istotą mojego rozczarowania jest to, że to dzisiejsze głosowanie nie dotyczyło poparcia dla ustawy, ale poparcia lub nie dla dyskusji nad ustawami. Apel Premiera w tej sprawie oraz Marszałek Sejmu, apel o umożliwienie debaty, należy uznać za historyczne dla Polski, ale i też znamienne dla poziomu tolerancji w Sejmie. Cały rząd, z wyjątkiem ministra sprawiedliwości, zagłosował za przesłaniem projektu PO autorstwa posła Artura Dunina do komisji, żeby odbyć debatę. Cały rząd poparł potrzebę rozmawiania na ten niełatwy temat. Ale nie cały klub. Zabrakło 11 głosów.
Homofobiczne i dyskryminujące wypowiedzi podczas czwartkowych wystąpień w Sejmie transmitowała telewizja. Wstydliwe minuty zobaczyła cała Polska. Przepraszam wszystkich rozczarowanych, urażonych, zlekceważonych poziomem tej dyskusji, w której uprzedzenia, brak wiedzy, brak kultury i szacunku do tych, którzy żyją bez ślubu pojawiał się w prawie każdej wypowiedzi posłów z prawej strony. Przykro mi, ze obrażając ludzi, niektórzy powoływali się na Boga. Zapewniam, że nie wszyscy parlamentarzyści są właśnie tacy. Oraz że wrócimy do dyskusji nad związkami partnerskimi tak szybko, jak to będzie możliwe.