05.12.2014 Warszawa, Sejm. Marsz Pand: razem przeciwko przemocy . Pandy - kobiety z podbitym okiem w ramach 16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet.
05.12.2014 Warszawa, Sejm. Marsz Pand: razem przeciwko przemocy . Pandy - kobiety z podbitym okiem w ramach 16 dni przeciwko przemocy wobec kobiet. Fot . Slawomir Kaminski/ Agencja Gazeta

Czytałam w Gazecie Wyborczej o tym jak Ray Nice, amerykański futbolista nokautuje swoją narzeczoną. Po sprzeczce, wsiadają do hotelowej windy. A tam jest monitoring. Pokazują więc całemu światu, jak Ray wywleka dziewczynę z windy. Bezwładną. Zostaje skazany, ale ma niski wyrok. Zawieszenie na dwa mecze! Potem znajduje się nagranie z wnętrza windy. Super cios, jeden jedyny i ukochana leży na deskach.

REKLAMA
W 2012 roku Rice podpisał kontrakt za 35 milionów dolarów, za 5 lat sportowych walk. Historia z dziewczyną to zmiana dyscypliny, z futbolu na boks. Dziewczyna Rice’a miała sporo szczęścia, bo wstała. On jest bogaty, ma dobrych prawników. Media zakręciły się wokół całej historii. Rice ożenił się z ofiarą. Jeśli związek się nie uda, pani Rice dostanie przynajmniej połowę majątku.
logo
05.12.2014 Warszawa , Sejm. Marsz Pand: razem przeciwko przemocy . Pandy - kobiety z podbitym okiem. Fot . Slawomir Kaminski/ Agencja Gazeta
Znacznie mniej szczęścia ma 150 ofiar przemocy rocznie, które już nie wstają. Liczba PAND, czyli kobiet z podbitym okiem nazywanych tak przez policjantów, bitych, maltretowanych wynosi osiemset tysięcy rocznie. Nasze PANDY nie mają pieniędzy, własnych mieszkań, a nawet pracy, bo zajmują się dziećmi. Gdy pisałam na blogu, o przerażającej ilości przemocy, zaraz odezwały się głosy, że to przesada, że jest ich znacznie mniej. A nawet uwaga: że mamy mniej przemocy niż w Skandynawii. Napisałam więc, że jest tak jak z aborcją. Jest oficjalna piękna, krótka lista i podziemie, masowe, prawie niepoliczalne.
logo
Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta
A jednak jest różnica. Bo tu są statystyki, obejmują zgłoszenia, interwencje policji, obdukcje itd. Taki jest stan wyjściowy, potem tak jak w opisanej historii, kobiety wywleczone są z tych wind, czyli ze swoich mieszkań, a damski bokser, ich mąż, partner czy jak go chcecie nazwać, nawet jeśli idzie na dołek, wraca do tego mieszkania, do swojej własności, do PANDY czyli pobitej kobiety. Ona wycofuje skargę, bo co ma zrobić? Kto stanie w jej obronie? Media? Tak, na szczęście są wolne media. Nie mogą jednak pomóc wszystkim. Politycy? Gdy nadarza się jakaś akcja, owszem, w słusznej sprawie, czemu nie? Ogólnie jednak ten pobity elektorat nie głosuje, nie protestuje, nie pali opon, nie gwiżdże, nie grozi posłom. A może głosuje jak mu jego pan i władca każe?
logo
Fot. Kongres Kobiet
Czy wiecie, moi kochani Czytelnicy, że w naszym cudownym kraju nie ma pieniędzy nawet na telefon zaufania dla PAND? Gdy wolontariuszki uruchomiły linię, pracując za darmo, trzy razy w tygodniu, dając swój czas i profesjonalizm, bo są to psycholożki, prawniczki, lekarki - telefon grzeje bez przerwy.Posłanka Radziszewska z PO, dawna rzeczniczka do spraw kobiet, równości itd, mówi, że ratyfikacja podpisanej konwencji nic nie da, że wszystko można robić już teraz, że to tylko symbol. Można było coś robić także wtedy, gdy ona pełniła funkcję rzeczniczki. Tyle, że z takimi przekonaniami niewiele się robi. Zmieniły się czasy. Trzeba przewietrzyć stęchłą niemożność, wprowadzić w życie ochronę ofiar.
logo
Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta

Mówi się o budowie domów dla uciekających matek z dziećmi, a ja pytam: DLACZEGO ONE MAJĄ UCIEKAĆ Z WŁASNEGO DOMU? Bo zawsze ktoś je przygarnie, mówią zwolennicy tego co jest, a takiego agresywnego faceta nikt nie przyjmie. No to zbudujcie domy dla damskich bokserów, niech tam siedzą i załatwiają sprawy między sobą.
logo
Fot. Kongres Kobiet
My pokazujemy im gest Kozakiewicza, który ma wrażliwość i jest po naszej stronie! Blisko Sejmu zorganizowałyśmy MARSZ PAND. Krótki, niewielki, nie zjechały się autokarami grupy ofiar, bo wiadomo, że się boją. Byli też politycy. Niektórzy przemawiali, inni przemykali chyłkiem udając, że nas nie widzą. Także posłanki rządzącej partii nie miały czasu. Kilkadziesiąt kobiet pomalowało sobie siniaki pod okiem i wystąpiło na marszu. Wykrzyczało hasła. Podkreślała je perkusistka, waląc w bębny! Potem wydelegowane osoby, udały się z petycją do marszałka sejmu Radosława Sikorskiego. Oprócz pomalowanych siniaków były hasła, wypisane te bolesne statystyki. Kto zwleka z ratyfikacją konwencji, ten wpisuje się w krwawy pejzaż, przyczynia się do przedłużania cierpień. Jasne, że nie zrobi się wszystkiego na raz.
Już teraz wiadomo, że NIE BĘDZIE PIENIĘDZY NA ODSZKODOWANIA DLA OFIAR, KTÓRYM PAŃSTWO NIE POMOGŁO. Przynajmniej jednak policjanci i prokuratorzy dostaną narzędzia, trzeba będzie wprowadzić w życie europejski system broniący ofiary a nie katów. Było i jest z nami wielu mężczyzn. Wiele osób z różnych opcji, ludzi o różnych poglądach. Walka z przemocą musi toczyć się ponad podziałami! W innych krajach wielką rolę w walce z przemocą odegrały kościoły, zwłaszcza protestanckie. U nas jak dotąd jest inaczej, a jest pole do popisu. Nie POPiS-u. U nas wciąż pokutuje przekonanie, że kobieta musi nieść swój krzyż.
Marszałek Sikorski przyjął naszą pięcioosobową delegację. Sądziłam, że jak zwykle w takich razach, polityk odbierze petycję i adieu.
Jednak tak się nie stało. Pół godziny rozmowy i przedstawiłyśmy problem. Marszałek jest za ratyfikacją, obiecał, że w styczniu zostanie wreszcie wprowadzona konwencja przeciw przemocy. Prezes Kaczyński zapowiedział, że jeśli dojdzie do władzy to rozprawi się z damskimi bokserami. Uwiera go jedynie gender, jak jakiś ciasteczkowy potwór. Jednak nawet prezes czuje, że ilość siniaków, połamanych żeber, odbitych nerek jest zbyt wielka, żeby milczeć. O innych formach przemocy, psychicznej, ekonomicznej, nie mówiąc. W sieci możecie znaleźć więcej o naszej inicjatywie, sprawdzić dane, zobaczyć jak malujemy hasła i siniaki, idziemy z tymi siniakami do sejmu, wzbudzając sensację. Tak to był chwyt marketingowy, wymyśliłam go, wiedząc, że gdy przypniemy symbol ofiar przemocy, małe, białe wstążeczki nikt się tym nie zainteresuje. Chodzimy do radia, telewizji, piszemy, mówimy o tym.
logo
Fot. Kongres Kobiet
logo
Fot. Kongres Kobiet
logo
Fot. Kongres Kobiet
logo
Fot. Kongres Kobiet
Szkoda, że potężna Gazeta Wyborcza, robiąca własną akcję, nie zamieściła choćby małej notki z fotografią z MARSZU PAND. Przecież ta akcja powinna być ponad podziałami, nie wasza i nasza, tylko wspólna - przeciw damskim bokserom.