
Zidentyfikowano małego Szymona. Jest stąd, a nie został, jak podejrzewano, podrzucony przez Czechów, czy Austriaków. Małe ciałko RODZICE (?) wrzucili do stawu. W gazecie czytam, że dziecko „przez kilkanaście godzin umierało w bólach”. To kolejna po małej Madzi, nad którą zapanowała na razie cisza medialna - historia zabitego dziecka. Słyszymy o tych najbardziej widowiskowych sprawach. O Madzi pewnie znów będzie głośno, gdy rozpocznie się proces. Wiele tragedii dzieje się za zamkniętymi drzwiami, w domach, gdzie dochodzi wciąż do przemocy, a oprawcy czują się bezpieczni, bo: „Mój dom to mój zamek” i nikomu nic do tego co robię swojej żonie i swojemu dziecku.
