Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie chcieliście demokracji, no to ją macie, skumbrie w tomacie, pstrąg, tak można by strawestować wiersz Gałczyńskiego. Otóż tak jest. Mamy i nie oddamy. Nic to, że króluje w mediach posłanka Pawłowicz. Zastanawiałam się dlaczegóż to posłanka Pawłowicz tak strasznie się „wzbudza” na widok Anny Grodzkiej, dlaczego wygaduje te swoje brednie, chce Grodzką zetrzeć na proch? Dokonałam odkrycia! Posłanka Pawłowicz zazdrości odwagi Annie Grodzkiej, że stała się kobietą, wcześniej będąc mężczyzną.

REKLAMA
Posłanka Pawłowicz chce być posłem Pawłowiczem, mężczyzną, kibicem! Chce maszerować z tymi facetami! Nie chce związku, nawet partnerskiego, bo musiałaby zadać się z kobietą. To oczywiście hipotetyczne, psychologicznie jednak uzasadnione, bo świadczy o tym ilość jadu, wściekłość nie spotykana.
Dlaczego media to tłuką? W 1983 roku, marzyliśmy o wolnych mediach. I mamy wolne media. Owszem, wolne, zniewolone jedynie oglądalnością, która pełni teraz rolę cenzury, urzędu z Mysiej. Nie masz oglądalności – spadasz. Przestają wychodzić dobre pisma, albo wychodzą rzadziej jak Forum, we Wprost wywalają felietonistów, bo „nikt teraz nie czyta”. Mówią ci, że „Widzowie chcą naparzanek”. Jak kania dżdżu. Kij im wszystkim w oko. My akurat tego nie chcemy. Żyjemy w demokracji, mamy narzędzia.
PILOT JEST NARZĘDZIEM NASZEJ DEMOKRACJI.

Wszystko o polityce w naTemat:


Myślałam o tym wczoraj, bo niektórzy mówią, że Pawłowicz to przekupa. Ja tak nie mówię, chodziliśmy na Bazar Różyckiego. Naprawdę nie było tam takich. Przekupki są uprzejme, do czasu, aż ktoś im nie nadepnie na odcisk. Pawłowicz bluzga z samej siebie, niczym nie zaczepiana. Na tym zamykam jej temat. Wracam do dziennika z maja 1983.
Przypominam: 11 maja, środa.
Na Bazarze Różyckiego z Wawrzynem. Przynieśliśmy każde z nas po dziesięć kilogramów…. Stąd przekupki.
logo
rys. Krystyna Kofta

Zaczęłam wtedy rysunek, który pojawił się w „Pawilonie małych drapieżców”. Jakie były czasy? Prace redakcyjne trwały już 1983, projektowano okładkę, dałam rysunek. Książka ukazała się w 1988! Szybka ścieżka dotyczyła głównie partyjnych autorów, polityków itp. Zawsze cenzura, coś miałam usunąć. Głupota! „Wióry” miały mieć dodruk. Niestety nie było papieru!
15 maja, niedziela
Przyjechała Marylka B., moja kuzynka. Wczoraj późnym wieczorem pojechałam z nią do dworku, do jej koleżanki, mieszkającej z mężem Francuzem. Jechałyśmy Agrykolą w górę, capnęła nas milicja. Nie umawiając się, zaczęłyśmy odgrywać kretynki. Ja mówię, że ona nie jest z warszawy, co zresztą widzieli po numerach, ona o mnie, że jestem znaną pisarką. Jeden prawie cały łeb wsadził przez okienko, żeby zobaczyć. Pomyślałam o gilotynie. A jednak udało się i nawet kawałek nas pilotowali.
24 maja, poniedziałek
Dwie pary sandałków, kupiłam je tylko dlatego, że zostały małe numery, wąska, mała stopa w naszym ustroju popłaca, były tanie.
25 maja, środa
Na premierze sztuki Jonasza „Kompot”. W Norblinie. To fantastyczne wnętrze, można by grać świetne sztuki. Żal mi Jonasza. Wycieńczony, chudy po tej chorobie, bardzo źle wygląda. Jak umierający na tych wszystkich śmieciach.
logo
Krystyna Kofta fot. Maciej Krzak