
Zgadzanie się w czymkolwiek z Antonim Macierewiczem jest doświadczeniem wytrącającym z egzystencjalnej równowagi. Trzeba jednak przyznać, że retoryka rządu wobec kibiców urąga wszelkiej demokratycznej przyzwoitości i tworzy niebezpieczną atmosferę konfliktu na śmierć i życie.
REKLAMA
Retoryka nienawiści
Według Macierewicza rządzący:
...doprowadzili do tego, że retoryka nienawiści do kibiców prowadzi do kolejnych aktów przemocy wobec nich. Znowu wkraczają do gry ludzie, którzy myślą w kategoriach esbeckich, którzy uważają bicie za najlepszą metodę wymuszania swojej woli.
Cóż, niestety„retoryka nienawiści” nie jest kolejnym wyssanym z palca wymysłem Macierewicza. Oto wypowiedź szefa MSW, Bartłomieja Sienkiewicza po bijatyce na plaży w Gdyni:
To jest kolejny incydent poświadczający to, że należy separować to środowisko od normalnych obywateli polskich(...) Chodzi raczej o pewien rodzaj zdziczenia obywateli polskich. Musimy ich zsocjalizować, a jeżeli się nie da, to zsocjalizować siłą.
Dlaczego władza pozwala sobie na taki agresywny i wykluczający język wobec obywateli? Według Macierewicza chodzi o to, że kibice są patriotami, a władza „uważa patriotyzm za pogląd antyrządowy”. To oczywiście całkowita bzdura: w końcu, jak powszechnie wiadomo, wszyscy Polacy są patriotami.
Wojna domowa
Kibice owszem, lubią zawijać się w biało-czerwone flagi, ale chodzi o coś zupełnie innego. Tworzą oni grupy typu plemiennego, przekonane o własne sile, solidarne, dobrze zorganizowane i trudne do kontrolowania. Dodatkowo, grupy te znajdują się w stanie ciągłej wojny z policją.
Polska prawica parę lat temu wykonała sprytny manewr: kusząc kibiców opartym na męskiej sile ideałem „aktywnego patriotyzmu” oraz wykorzystując nienawiść do policji, przeciągnęła część kibiców na pozycje otwarcie antyrządowe.
Rząd natychmiast poczuł swoją szansę i postanowił odbić pałeczkę – kibice nagli stali się „nienormalnym środowiskiem”, „zdziczałą częścią społeczeństwa”, którą trzeba izolować albo „socjalizować siłą”. Taka retoryka silnej ręki w warunkach słabnącego poparcia pomaga może wykreować obraz rządu jako działającego zdecydowanie, ale oczywiście nie przyczynia się do rozwiązania problemu.
Rządowi i opozycji zależy bowiem na tym, by wzbudzić klimat wojny domowej – kibice stali się zakładnikami tego konfliktu, a od niekibicujących obywateli wymaga się, by opowiedzieli się po jednej ze stron: „dzikich kiboli” lub „antypatriotycznych esbeków”.
Co robić w takiej sytuacji?
Po pierwsze: zachowaj spokój. Pamiętaj, że przeważająca większość kibiców to ani faszyści, ani zdziczała część społeczeństwa, tylko zwykli ludzie, którzy lubią chodzić na mecze.
Po drugie: myśl rozsądnie. Tym kibicom, którzy dali się uwieść ideologii przemocy trzeba pomóc, pokazując lepsze wzorce, a nie straszyć policyjnymi pałami, bo to woda na ich młyn.
I po trzecie: nie daj się retoryce strachu. Pamiętaj: strach prowadzi do gniewu, gniew prowadzi do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia, a cierpienie prowadzi na Ciemną Stronę mocy.
