Paweł Deląg zamieszkał w Rosji, bo tam świetnie zarabia i jest bożyszczem. Przedtem zapewne przykładał się bardziej do poznawania arkanów sztuki aktorskiej, niż do nauki historii. Stąd kłopoty. Zauroczony nie tylko rosyjską kulturą, rosyjskimi pieniędzmi i sympatią rosyjskich fanów, wdziawszy 9 maja (w Dzień Zwycięstwa obchodzony w Rosji bardzo uroczyście) mundur rosyjskiego lotnika z okresu wojny w Afganistanie poucza rodaków: "Musimy w końcu nauczyć się żyć z demonami przeszłości. Historia mojej rodziny i moje pochodzenie determinowały moją nienawiść do komunistów. Po przyjeździe tutaj musiałem zmienić swoje stanowisko. (...)".
dlaczego to my „musimy się w końcu nauczyć żyć z demonami przeszłości”, podczas gdy ci, którzy te demony na Polskę nasyłali, mogą i dziś spokojnie utrwalać fałszerstwa historyczne w podręcznikach szkolnych i akademickich, w telewizji i w filmie, a prawda o faktach historycznych jest napiętnowana jako przestępstwo przeciw patriotyzmowi? I stwierdzi to nie tylko polska prawica, ale i lewica, jeśli rzetelnie do faktów podchodzi. W oficjalnej, „patriotycznej” Rosji przemilcza się współpracę Stalina z Hitlerem, podbój krajów nadbałtyckich, dramat wojny z Finlandią, przegrane bitwy aż po Stalingrad, masowe dezercje w Armii Czerwonej po napaści Hitlera na ZSRR, nie mówiąc już o Teheranie, Jałcie czy Poczdamie czy zdradzeniu Polaków w Powstaniu Warszawskim. No i umarza się śledztwo w sprawie Katynia. Jednym słowem – przemilcza się lub zakłamuje całą – także i naszą – bolesną historię. A na zafałszowanej historii powstać
może tylko zafałszowana polityka.
