Jestem przedstawicielką pokolenie Milenium, czyli tak zwaną generacją Y. Jestem z wyżu demograficznego z lat 1980- 1995, a moje pokolenie przekornie nazywane jest pokoleniem klapek i Ipodów. Nie da się ukryć, że mojego pokolenia nie da się łatwo zadowolić. Czemu?
REKLAMA
Pokolenie Milenium po zakończeniu edukacji, która często składa się nie tylko ze szkoły średniej, ale również studiów wyższych, a coraz częściej studiów podyplomowych oczekuje błyskawicznego rozwoju swojej kariery zawodowej. Dodatkowo sukcesy akademickie często sprawiają, że generacja Y ma wszystkie umiejętności potrzebne w miejscu pracy. Bezwarunkowy dostęp do internetowej biblioteki, możliwość studiowania z domu- trudno przystosować przedstawicieli mojego pokolenia do rutyny w życiu zawodowym. My chcemy czegoś więcej!
Czytaj także: Nadchodzi generacja Y - młodzi, zdolni i nielojalni. Pracodawcy w strachu, bo nie są gotowi na ich przyjęcie
Mając świadomość, że generacja Y jest solidnie wykształcona (wielu z nas studiowało za granicą), nasuwają się dwa pytanie: jak pracodawca może nawiązać wartościową współpracę z pokoleniem klapek i Ipodow? Jak pracodawca może zaangażować młodych pracowników do praktycznego uczenia się w organizacji skoro my już wszystko wiemy? A nie jest przecież łatwo, gdyż generacja Y ma bardzo wysokie aspiracje, nikt nie chce zaczynać od najbardziej podstawowej pozycji. Przecież z punktu widzenia pracodawcy samo wykształcenie nie wystarcza i praktyczna nauka w miejscu pracy jest tak samo ważna jak wykształcenie. Mądry pracodawca zauważa ambicję pokolenia Y i wie, że prowadzi ona do ciężkiej pracy i pasji do własnego rozwoju, co wnosi nowe pomysły i podejście do sukcesu organizacji.
By rozpocząć ten proces pracodawca musi zidentyfikować potrzebę rozwoju w młodym pracowniku oraz umiejętnie promować sens rozwoju kariery. Współcześni absolwenci stracili zaangażowanie i bez świadomości długoterminowego celu jest nam trudno ostać w tym samym miejscu. Prowadzi to do najważniejszego problemu- tendencji do szybkiej zmiany kierunku kariery, jeśli nie dostajemy tego co sobie wymyśliliśmy. A przecież rozwój jest potrzebny nie tylko pracownikowi, ale też pracodawcy by zainwestowane pieniądze się zwróciły.
Obecnie wielu pracodawców wprowadza nowe, innowacyjne programy dla absolwentów starając się sprostać ich wymaganiom. Jednym z nich jest Asda (Walmart), która proponuje dwuletnie programy, gdzie absolwent odbywa trzy staże w różnych działach, dając mu jednocześnie możliwość podjęcia decyzji. W ten sposób absolwent ma szanse wybrać, a pracodawca inwestując w pracownika ma pewność, że pieniądze się zwrócą. Do podobnych pracodawców należą również Tesco i Aldi.
Pokolenie Millenium nie jest łatwe w zaspokojeniu zawodowych oczekiwań, ale jednocześnie jesteśmy pełni entuzjazmu i ciężko pracujemy. Pracodawco jeśli pozwolisz pokoleniu Y się rozwijać i zostawisz mu miejsce na kreatywne myślenie, z pewnością się nie zawiedziesz.
I na koniec pytanie, które mnie nurtuje - czy zbyt wysokie oczekiwania generacji y i nasze często zbyt wysokie poczucie wartości nie blokują nam drogi do sukcesu? Przecież by dostać sie na szczyt, trzeba od czegoś zacząć i to najczęściej od samego początku.
