
To tylko jedno zdjęcie, a nie daje mi spokoju. Na chłodno łapie emocje minionych czasów. Prowokuje, jako gorący komentarz na temat historycznych rozliczeń.
REKLAMA
Zdjęcie wykonano z samolotu 1 maja 1933 roku. Mrowie ludzi gromadzi się na polu berlińskiego lotniska Tempelhof. Będąca u władzy Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników delegalizuje niezależne związki zawodowe. Powołuje w ich miejsce własne struktury. Pierwszomajowe obchody święta pracy, służą promocji nowego związku robotniczego. Na lotnisku odbywa się spektakularne polityczne show z przemówieniem kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera jako gwóźdź programu. Widowisko gromadzi przeszło 1,2 miliona ludzi. Wódz jedzie na Tempelhof przez centrum Berlina, gdzie oklaskiwany jest przez 300 tysięcy przedstawicieli organizacji młodzieżowych i dziecięcych. Berlin w 1933 roku liczy przeszło 4 miliony mieszkańców.
Z wyliczeń historyków wynika więc, że w tym jednym dniu, co trzeci Berlińczyk stawił się na państwowych obchodach firmowanych przez partię nazistowską. Masowe społeczne poparcie ma miejsce zaledwie kilka miesięcy po zaprzysiężeniu Adolfa Hitlera na Kanclerz Rzeszy, do którego doszło 30 stycznia 1933 roku. W tak krótkim czasie, naziści przejmują kontrolę nad wszystkimi instytucjami państwowymi, niszczą opozycję polityczną i dopełniają dzieła indoktrynacji narodu niemieckiego. Joseph Goebbels w swoich dziennikach opisuje owe dni, jako „spełnienie marzeń”. Demokracja, jako ustrój polityczny, doświadcza największego kryzysu w historii swych dziejów.
Fotografia jest elementem wystawy „Berlin 1933 – Droga do Dyktatury” zorganizowanej przez Topografię Terroru – instytucje muzealniczą działającą w Berlinie na terenie byłych siedzib głównych Gestapo i SS. Muzeum od momentu otwarcia 6 maja 2010 roku, dokumentuje i prezentuje zbrodnie tych organizacji. „Droga do Dyktatury” jest wystawą czasową, którą zobaczyć można do 13 października 2013 roku. Obejrzenie polecam wszystkim, jako swoisty prequel dla serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”. Twórcy filmu nie pokwapili się do jakiegokolwiek wytłumaczenia przyczyn II Wojny Światowej, ani przedstawienia skali choroby faszyzmu. Potencjalni widzowie serialu, który już został sprzedany do telewizji kilkudziesięciu państw na świecie, nie dowiedzą się tego, co w klarowny sposób obrazuje berlińska wystawa. Faszyzm zainfekował nie tylko zagorzałych SS-manów, ale i zdecydowaną większość niemieckiego społeczeństwa.
