Podobno dziś mija 150 rocznica urodzin garnituru. Król męskiego stroju nie sprawia jednak wrażenie dostojnego, dziarskiego jubilata. Szczerze mówiąc ledwo zipie, gorączkuje, przygotowuje się do zejścia z tego świata.

REKLAMA
Przez dziesiątki lat (właściwie cały wiek XX) był obowiązkowym strojem męskim (miejskim). Świadczyło o statusie. Żaden szanujący się mężczyzna nie mógł się bez niego obyć. Przeżywał rozkwit w latach 30 i 40tych XX wieku. Wystarczy spojrzeć na rysunki z przedwojennych edycji Apparel Arts aby odkryć niebywałą mnogość krojów, kolorów i wzorów. Ówczesny mężczyzna był dandysem.
logo
logo
logo
Powojenny garnitur dostosował się stylu życia. Stał się mundurem, zbroją człowieka miasta. Stawał się coraz bardziej minimalistyczny. Myślę, że większość mężczyzn „złotej ery kapitalizmu” których możemy podpatrywać choćby oglądając serial Mad Men nie przepadało za swoimi garniturami. Nosiło je z koniczności. Ale reguły gry były jasne. Jeśli wykonujesz określony zawód, zajmujesz określone miejsce w drabinie społecznej twoim emblematem jest garnitur.
Dziś tych reguł już nie ma. Właściwie nie ma już korporacji zawodowej w której garnitur jest koniecznością, a założenie czegokolwiek innego naraża nas na gniew przełożonych i niechęć klientów. Gdzieniegdzie trwają jeszcze stare przyzwyczajenia, ale niechybnie znikną wraz ze zmianą pokoleniową. Niedawno miałem okazję prowadzić szkolenie z dresscodu dla jednej z największych międzynarodowych firm doradczych. Poproszono mnie o szkolenia dotyczące zestawów biznes casual. Uczestnicy przyznali, że garnitur i u nich powoli przestaje być wymagany. Pomyślałem, że właśnie padła jedna z ostatnich garniturowych twierdz.
Skracamy dystans, boimy się przesadnej elegancji. Trend na luz będzie trwał. Nie mam co do tego wątpliwości. Garnitur skazany jest, jeśli nie na wymarcie, to na zejście do bardzo wąskiej niszy
Garnitur przestał już być smętną koniecznością, czymś kupowanym niechętnie, bez przyjemności i radości. Ci którzy nie chcą go kupować, już nie muszą.
Zostają jednak Ci którzy kupować go chcą. W nich nadzieja na przetrwanie garnituru.
Garnitur stanie się odważnym fashion statment, emanacją stylu i świadomą kreacją. Będziemy go widywać coraz rzadziej, ale zapewne w coraz lepszych wydaniach. Nie ma już miejsca na garniturową masówkę, tak jak z nastaniem ery fotografii cyfrowej skończyły się czasy tanich aparatów analogowych. Garnitur będzie luksusową przyjemnością, nieliczni więc ich użytkownicy będą mieli wobec nich wysokie wymagania.
Myślę, że garnitur wróci, nie w ilości, ale w swojej estetycznej jakości, do czasów złotego wieku elegancji.
logo
Powtórzę tu zdanie z poprzedniego artykułu (relacji z targów Pitti Uomo): garnitur przestaje być koniecznością, więc stanie się modny.