O autorze
Biegaczka z marzeniem zakwalifikowania się na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro w 2016r. Biega od 14 lat i genetycznie kontynuuje pasję do długich dystansów. Popularyzatorka biegania, która na własnym przykładzie pokazuje, że droga do celu jest najpiękniejszą, a marzeń nie należy się bać. Cel, odwaga, uważność i praca, praca, praca. Redaktor TreningBiegacza.pl oraz Redaktor prowadząca TreningBiegaczki.pl, Project manager w Agencji eventowo-telewizyjnej Tabasco, Aktor dramatu, Biolog molekularny, współpracownik Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.

Boston - impuls do zmiany

Tragedia życiowa, to niejednokrotnie impuls do zmiany, podjęcia wyzwania czy hołd dla tych, którzy byli dla nas bardzo ważni.



Wczorajsze wydarzenie obiegło cały świat. Wszystkie portale, nie tylko te tematyczne, relacjonują co się stało w Bostonie.
Wielu z moich znajomych, jako ukoronowanie swojej biegowej przygody, obrało sobie właśnie start w najszybszym maratonie na świecie. Ze względu na wysokie minima kwalifikacyjne stał się on celem samym w sobie – i to już, jak się okazuje, nie tylko w przenośni.

Dla jednych jest to podejrzenie ataku terrorystycznego, strzał w Stany Zjednoczone, dla innych jest to ukartowany cios w środowisko biegaczy, mimo że ofiarami zostali głównie kibice.

W obliczu tego nieszczęścia ciężko pozostać obojętnym, jednak jedno jest pewne - biegacze nie przestaną biegać, a dla wielu pokonanie dystansu maratońskiego może mieć od tej pory głębszy wymiar. Niestety często bowiem okazuje się, że bardzo silne i mocne przeżycia wywołują w nas potrzebę zrobienia czegoś wielkiego właśnie. Tragedia życiowa, to niejednokrotnie impuls do zmiany, podjęcia wyzwania czy hołd dla tych, którzy byli dla nas bardzo ważni. Realizacja takiego planu wiąże się zawsze z niesamowitą dawką emocji od wzruszenia, przez radość, po smutek.

Sama doświadczyłam takiego wstrząsu i obiecane sobie wówczas postanowienie wryło się w moje serce na kilka lat, bo tyle czekało na swoją realizację. Intencja w momencie spełniania przyrzeczenia była bardzo wielka, a ja czułam, że mam wsparcie na trasie i wcale nie biegnę sama. Niezwykle silna motywacja, wielka moc i poczucie, jak łzy napływają do oczu. Ogarniające uczucie niemocy w nogach przerobione jednak na niezwykłą energię.


Po wczorajszej tragedii stanie się zapewne podobnie. Wiele osób nie będzie szukało zrozumienia przyczyn, bo ogarnięcie sytuacji zdaje się być niemożliwym. Pojawią się biegacze, w sercach których postawiony zostanie wyższy cel, niż tylko gubienie zbędnych kilogramów czy budowanie formy.
Ich starty mogą mieć drugi wymiar, a taka ukryta siła jest napędem, który niezależnie od czasu na mecie, zdaje się być najważniejszym w biegowej pasji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...