
Jeżeli Paweł Kukiz powie ci, że deszcz nie pada, uśmiechnij się, kiwnij głową i powolnym krokiem podejdź do okna sprawdzić jak wielkie krople uderzają o parapet. To może być deszcz, ale raczej będą to efekty strzępienia sobie przez niego języka.
REKLAMA
Słowianie mają to do siebie, że dużo gadają. Szczególnie o tym, co by zrobili, jak wielką sławę to przyniesie oraz jakie będą z tego profity. W wyjątkowych przypadkach nieliczni przedstawiciele naszego plemienia realizują to, co wcześniej zapowiedzieli. Z drugiej strony mamy te jednostki, które na deklaracjach poprzestają, a jak przychodzi co do czego, to można liczyć, że zrobią odwrotnie. Przy głosowaniu nad Lex TVN mieliśmy tego podręcznikowy przykład.
Czy na pewno było to zaskoczeniem?
Antysystemowiec, który w czasie transformacji reklamował amerykański napój gazowany, wróg masowych mediów, który występował w filmach, zwolennik wolnych mediów, który przyłożył rękę do ich delegalizacji. To się składa w spójną całość. Jeżeli ktoś miałby jeszcze wątpliwości co do pokroju tego parlamentarzysty można też przypomnieć fakt że po dobrowolnym odejściu z zespołu Piersi próbował zakazać pozostałym członkom używania tej nazwy i wykonywania utworów, które stworzyli wspólnie. Może dlatego ma problem z niezawisłymi sądami, bo sąd właśnie oddalił jego fochy i prawa do nazwy powierzył aktualnemu składowi.
Czy wiele można spodziewać się po kimś kto mówił "Jak zostanę politykiem to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato”, a następnie startował na stanowisko głowy państwa? Wierząc w słowa o tym, że tak robiąc nie zostanie politykiem ponieważ będzie Trybunem Ludu podczas wieczoru wyborczego deklamował w świetle jupiterów "Przysięgam, że nigdy was nie zdradzę. Przysięgam, że nikt nigdy nie jest w stanie mnie kupić. Nie ma takiej opcji.” Perełką jest to, że udzielając wywiadu Krzysztofowi Woźniakowi powiedział: „Mogłem być posłem z ***, przyjęliby mnie z otwartymi rękami. Ale ja bezwarunkowo tam kurwa nie pójdę. Nie ma takiej opcji, nie istnieje taka opcja żebym sprzedał ideały, choćbyście mnie chcieli mnie w gównie utopić". Ja raczej bym się obawiał utonięcia we własnej ślinie.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Na co teraz bard ludowy może liczyć? Jeżeli przyjdzie czas, kiedy ustrój państwa zostanie dostosowany do wymogów miłościwych panów można przecież zostać dożywotnim senatorem. Plebsowi za czasów imperium rzymskiego taka długość sprawowania władzy nie przeszkadzała, suweren w Rzeczpospolitej też nie powinien mieć z tym problemu.
